- Młodzież jest teraz mniej odporna psychicznie i fizycznie – uważa Ada Protasiuk, nauczycielka i pedagog w Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Bielsku-Białej.
Przed kilkoma dniami 19-letni Wojtek, uczeń tego liceum, targnął się na życie. Uczniowie, nauczyciele i rodzice są w szoku. Wszyscy zadają sobie pytanie, dlaczego chłopak popełnił samobójstwo. W szkole i mieście roi się od plotek.
Jedni twierdzą, że zrobił to z powodów rodzinnych, inni sugerują, że na tragiczną decyzję wpływ miały problemy w szkole, gdyż otrzymał dwie oceny niedostateczne i miał powtarzać czwartą klasę.
- Podczas pogrzebu rodzina chłopca powiedziała: ęNiech nikt nikogo nie obwinia za śmierć naszego Wojtka. Sam dokonał wyboru. Prosimy uszanować jego decyzję i nasz ból”.
Nietaktem jest więc snuć hipotezy, być może krzywdzące kogokolwiek, zanim prawda powoli nie wyjdzie, jeśli w ogóle wyjdzie, na światło dzienne – stwierdziła Janina Kaczmarczyk-Multarzyńska, wychowawczyni klasy, w której uczył się Wojtek.
ęKopernik” jest jedną z najstarszych i najbardziej prestiżowych szkół w mieście. – Nasza szkoła jest stresująca, jak każda inna – mówi jedna z licealistek. Druga dodaje: – Czasami nawet bardziej niż inne szkoły. Niektórzy nauczyciele bardzo dużo od nas wymagają. Nie odpadają nam żadne przedmioty, mamy coraz więcej nauki, musimy się przygotowywać do nowej matury. Bywa, że nie da się tego znieść. Czasami zgłaszamy to nauczycielom, ale nie wszyscy przyjmują nasze uwagi. Każdy nauczyciel ma swój przedmiot i dla niego on jest najważniejszy.
- Niektórzy uczniowie przychodzą z problemami. Czasami mówią wprost, że nie chce im się uczyć. Wtedy szukamy powodów, czasami je znajdujemy i udaje nam się pomóc uczniom. Ważne, żeby się do nas zwrócili o pomoc – mówi Ada Protasiuk.
Nauczyciele twierdzą, że uczniowie, którzy przychodzą do nich z prośbą o pomoc w rozwiązaniu problemów, zazwyczaj chcą współpracować, są otwarci. Jeśli sprawy nie może załatwić pedagog, wówczas zwraca się o pomoc do dyrekcji, czasami potrzebne jest wsparcie rodziców.
- A młodzież ma różne, często bardzo osobiste problemy. Bywa że martwią ją rzeczy, które nas jeszcze nie dotyczyły. Zauważyłam, że młodzież zaczyna żyć problemami domowymi. Martwi się, że rodzice są na bezrobociu. A to jest ponad ich siły – dodaje Protasiuk. – Nauczyciele zawsze znajdują czas dla ucznia.
- Niestety, nie z wszystkimi nauczycielami można porozmawiać – twierdzą licealiści. – Są tacy, którzy w ogóle na nas nie zwracają uwagi.
Dyrektor Anna Jarosz nie ukrywa, że w szkole jest wysoki poziom, co niektórym uczniom może się nie podobać. – Bardzo dużo wymagamy. Jest grupa młodzieży, która zawsze będzie się buntowała przeciwko wymaganiom i dyscyplinie. Poza tym czasami młodzież jest hermetyczna, ma własny świat, do którego trudno się przedostać. Czasami nie znamy problemów, które nurtują dorastającego człowieka – przyznaje Anna Jarosz.
Autor artykułu: JACEK DROST