Archive for June, 2001

Zatrute ryby

Tuesday, June 26th, 2001

Wciąż nie wiadomo, co było przyczyną śnięcia ryb w rzece Pielgrzymówce. 21 czerwca o tym fakcie poinformowało policję trzech mieszkańców. Powiedzieli, że oprócz tego znad rzeki unosi się nieprzyjemna woń. Na miejsce wezwano jednostkę straży pożarne oraz policji.

Z rzeki usnięto martwe ryby, zaś przybyła na miejsce ekipa z oddziału Inspekcji Ochrony Środowiska z Bielska Białej pobrała próbką wody oraz śnięte ryby. Najprawdopodobniej doszło do wycieku trujących substancji.

Autor artykułu: (jas)

Pomysł na kulturę

Tuesday, June 26th, 2001

Nie licząc pomieszczeń, w których ulokowała się jedna z firm telekomunikacyjnych, położony w centrum Wyr budynek byłego Domu Kultury nie mógł się doczekać zagospodarowania.

Zarządzany najpierw przez firmę Noma, a później przez władze gminy, stał pusty, a że nie dokonywano w nim praktycznie żadnych remontów, niszczał z roku na rok. Jakiś czas temu wadze gminy ogłosiły konkurs na jego zagospodarowanie. Wybrano jedną z propozycji, ale kiedy inwestor miał przystąpić do prac, wycofał się. Być może jednak uda się wyrwać obiekt z zapaści – 25 czerwca wydzierżawiony został działaczom KS Fortuna Wyry. Po dokonaniu niezbędnych prac remontowych (wymiana podłogi, malowanie, wykonanie nowego oświetlenia) zamierzają oni oddać do użytku salę widowiskową (mieściła się tutaj kiedyś sala kinowa). W budynku znajdzie się również m.in. siedziba klubu i hurtownia materiałów budowlanych.

Autor artykułu: (les)

Ambicja czy umiejętności?

Monday, June 25th, 2001

To czwarta edycja Ligi Światowej, w której startują nasi zawodnicy. Już na wstępie można mówić, że gospodarzom pomagają nawet ściany. Mamy przecież w grupie Francuzów zamiast Włochów.

Atutem polskiej reprezentacji na pewno jest wciąż jeszcze młodość i już doświadczenie zdobywane podczas licznych przecież konfrontacji ze światową czołówką. Co jeszcze? Na pewno rosnący profesjonalizm będący konsekwencją świadomości, że z siatkarskich parkietów można podnieść coraz większe pieniądze. Finał Ligi Światowej to impreza, na którą skierowane są oczy całego siatkarskiego świata. Jest więc okazja do promocji, a wiadomo, jak bardzo chcą wyjechać do Włoch nasi czołowi gracze: Paweł Papke i Dawid Murek. Dla nich to już jeden z ostatnich sezonów, kiedy mogą liczyć na angaż w najsilniejszej i najlepiej opłacanej lidze świata. Obaj potrafią już bardzo wiele i na nich w głównej mierze oprze się siła ognia ekipy Ryszarda Boska. Jeśli Piotr Gruszka zagra na poziomie na jaki go stać i przede wszystkim odpowiedzialnie, może także uprzykrzyć życie rywalom.

O polskiej drużynie na pewno można powiedzieć, że prezentuje wyrównany poziom. Nie ma gwiazd, których boją się rywale, ale nie ma też słabeuszy. Co prawda wykrystalizowała się tzw. pierwsza szóstka, ale w trakcie gry często okazuje się, że losy meczu przesądzają ci, którzy rozpoczęli go na ławce. Polscy siatkarze na pewno mają nie małe umiejętności, ale jak dotąd problemem była… umiejętność ich sprzedawania zawsze na tym samym, wysokim poziomie. Przecież kilku graczy tego zespołu to byli mistrzowie świata juniorów z 1997 roku, więc trudno mówić o błędach szkolenia w wieku początkowym. Samą siłą i ambicją nie zostaje się mistrzem świata.

Mijające lata pokazują jednak, że tak jak w innych dyscyplinach, w siatkówce nie można porównywać wieku juniorskiego z seniorskim. Przejście z jednego do drugiego jest momentem kluczowym w karierze. Można powiedzieć, że ten ważki okres nie pracował na korzyść biało-czerwonych i od kilku lat trwa ich pogoń za utraconym czasem. Wydaje się, że nasi reprezentanci są już u kresu tego biegu. Może w Katowicach okaże się, że na mecie. Że już są w stanie wygrać trzy mecze pod rząd z Brazylią, Francją i Jugosławią. Póki co, potyczki z Rosją udowodniły, że umiejętności naszych siatkarzy są jeszcze nieco mniejsze niż światowej czołówki. Czy na tyle, że różnicy nie uda się zniwelować ambicją, kombinacyjną siatkówką (po warunkiem znakomitego przyjęcia zagrywki)?

Autor artykułu: g

Zdradliwy tor

Monday, June 25th, 2001

Mecz pomiędzy Radsonem Malma Włókniarz i BGŻ Polonia Piła rozpoczął się z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem i trwał tylko do trzeciego biegu.

Na torze Włókniarza prace nad doprowadzeniem nawierzchni do stanu odpowiedniego do rozegrania zawodów trwały od niedzielnego poranka. Około godziny 17 sędzia Włodzimierz Kowalski z Zielonej Góry zarządził ubijanie nawierzchni. Wyjechały na nią zarówno ciężarowe jak i osobowe auta. Niespełna kwadrans przed godziną 18 na torze pojawiły się wreszcie pierwsze dwie pary. Inauguracyjny bieg zakończył się jednak już na pierwszym wirażu. Praktycznie nie złożył się na nim Tomasz Gapiński, w którego wjechał Brian Andersen. W kolizji nie ucierpiał poważniej żaden z żużlowców, a bieg powtórzono w pełnej obsadzie. Powtórkę wygrali gospodarze. Najlepiej wystartował Gapiński, lecz na drugim łuku wyprzedził go Grzegorz Walasek. Andersen poradził sobie natomiast z Jackiem Gollobem. Pojedynek ten przypominał bardziej występy adeptów szkółki żużlowej niż wytrawnych zawodników.

Drugi bieg to znów wygrana biało-zielonych. Spod taśmy najszybciej wyjechał Sławomir Drabik, ale Tomasz Jędrzejak popisał się udanym atakiem i dowiózł do mety zwycięstwo. Kiedy w trzecim wyścigu w wiraż wchodzili walczący zaciekle Jarosław Hampel i Ryan Sullivan, jadący za nimi Chris Louis stracił nagle na prostej panowanie nad motocyklem i przeleciał kilka metrów w powietrzu lądując pod bandą. Okazało się, że kierownik startu zapomniał usunąć z toru wspornik, który stoi przed taśmą podczas startu. Hampel uderzył w niego na drugim okrążeniu po czym przedmiot trafił w motocykl Louisa powodując jego upadek. Jak powiedział wiceprezesowi Włókniarza Romanowi Makowskiemu lekarz zawodów, Louis nie doznał poważniejszych obrażeń. Dla pewności został jednak przewieziony na badania do szpitala.

Sędzia nie widział tego, ponieważ jego stanowisko znajduje się na poziomie linii startowej.

- Dostałem o całym zdarzeniu informację od Hampla. Poprosiłem kierownika pilskiej drużyny o złożenie pisemnego oświadczenia zawodnika. Kierownik startu zapytany przeze mnie, czy na płycie pozostał wspornik przeciwwietrzny powiedział, że nie. I jego poprosiłem o złożenie pisemnego oświadczenia. Mam dwie diametralnie różne opinie. Z mojego stanowiska to wszystko nie było to widoczne. – powiedział sędzia Kowalski.

Arbiter zapoznał się z materiałem filmowym TVP z oddziału katowickiego, która rejestrowała spotkanie. Wynikało z niego jasno, że wspornik znajdował się na torze. Nie to było jednak przyczyną przerwania meczu, a warunki panujące na torze.

- Oceniałem jazdę zawodników. Jako że warunki się nie poprawiały po trzecim biegu zamierzałem dokonać oceny stanu toru. Jazda na nim była nie taka jakiej oczekiwali kibice i jaką ogólnie się ogląda. Uniemożliwiał on płynną jazdę na łukach – twierdził Kowalski.

- Tor był bardzo trudny. Ciężko było się na nim składać i utrzymać. Myślę, że robiłby się coraz gorszy i raczej nie można było oczekiwać poprawy – powiedział żużlowiec Radsona Artur Pietrzyk. Identycznego zdania byli Sławomir Drabik i Jacek Gollob z Polonii. – Warunki były beznadziejne. To żaden żużel – stwierdził były lider Włókniarza.

- Najbardziej za przełożeniem zawodów optowali zawodnicy zagraniczni, którzy zarabiają w naszej lidze największe pieniądze. Oni po prostu lubią pieniądze łatwo zdobyte – oświadczył z kolei wiceprezes Makowski.

Termin powtórki nie został wczoraj ustalony.

Autor artykułu: KRZYSZTOF SULIGA

Piechniczek w Wiśle?

Monday, June 25th, 2001

Po niespodziewanej rezygnacji Adama Nawałki trwają intensywne poszukiwania nowego trenera piłkarskiej drużyny mistrza Polski – Wisły Kraków. Jest obecnie siedmiu kandydatów na to stanowisko.

- Z polskich szkoleniowców rozmowy prowadzone są z Antonim Piechniczkiem, Henrykiem Kasperczakiem i Franciszkiem Smudą. Kolejność tych nazwisk nie jest przypadkowa. Świadczy o stopniu zainteresowania klubu wymienionymi trenerami – powiedział rzecznik prasowy Wisły, Andrzej Skowroński.

To jednak nie wszyscy kandydaci na stanowisko trenera mistrzów Polski. Poszukiwani są również szkoleniowcy zagraniczni. Wisła prowadzi rozmowy z czterema obcokrajowcami. Z tej czwórki ujawniono tylko jedno nazwisko. Jest to szkoleniowiec z Anderlechtu Bruksela, Belg Rene Vandereycken. Ponadto kandydują: Francuz, Brazylijczyk i Jugosłowianin.

Rozmowy z kandydatami prowadzone będą jeszcze w poniedziałek rano. W tym dniu powinny zapaść ostateczne decyzje bowiem właśnie w poniedziałek piłkarze Wisły rozpoczynają przygotowania do nowego sezonu. Pierwsze zajęcia poprowadzi drugi trener Andrzej Iwan.

Autor artykułu: (opr. S)

Stal coraz mocniejsza

Thursday, June 21st, 2001

Od przyszłego sezonu siatkarskiego w drużynie BKS Stal zobaczymy dwie zawodniczki z Jugosławii. Wczoraj Bojana Ranković i jej siostra Aleksandra podpisały 2-letni kontrakt z bielskim klubem.

Wczoraj podpisano kontrakt z siostrami Aleksandrą i Bojaną Ranković, które od przyszłego sezonu będą reprezentować barwy bielskiej Stali.

- Wiedzieliśmy, że Dorota Górniak jest w ciąży i nie będziemy mogli przez jakiś czas liczyć na jej grę. Musieliśmy poszukać innej środkowej bloku. Trzeba było też patrzeć perspektywicznie. Potrzebowaliśmy dobrej atakującej, która potrafiłaby przyjąć zagrywkę. Otrzymaliśmy dwa nazwiska, po kilku telefonach udało się nam skontaktować z zawodniczkami i przyjechały do nas. Uważam, że są bardzo dobre. Są młode, więc nie będą odstawać od zespołu – powiedział Leszek Milewski, trener BKS.

Bojana jest przyjmującą skrzydłową. Ma 186 centymetrów wzrostu. Jej siostra Aleksandra jest o dwa centymetry wyższa i gra jako środkowa bloku. Siostry Ranković są reprezentantkami Jugosławii. Zdaniem trenera, bariera językowa nie będzie stanowiła przeszkody.

- One bardzo szybko ,łapią”, co się do nich mówi. Jeżeli mają jakieś problemy, obserwują to, co robią koleżanki. Podchodzą do tego bardzo poważnie. Widać, że chcą tutaj być. Przywiozły ze sobą słownik serbsko-chorwacko-polski. Jeżeli brakuje i jakiegoś słowa, szybko je znajdują. Pierwszy kontakt z drużyną wypadł pomyślnie. Jugosłowianki obserwowały zawodniczki i, kiedy w trakcie gry akcja się udawała, cieszyły się z wszystkimi, kiedy było źle, nawzajem się pocieszały – mówi trener. Na taką sytuację wpłynął fakt, że siostry Ranković znają się z niektórymi stalówkami, bo grały w Gdańsku w eliminacjach Europy kadetek.

Klub poszukuje także rozgrywającej, gdyż Wioletta Leszczyńska zamierza zmienić barwy klubowe. Mówi się o występującej we włoskiej lidze Magdzie Śliwie, której kontrakt z tamtejszym klubem już wygasł. – Jeżeli dojdzie do porozumienia, rozmowy zostaną szybko sfinalizowane – uważa Milewski. Podobnie twierdzi dyrektor BKS Ryszard Bortliczek. – Magda jest naszą zawodniczką. Gdy wróciła z Włoch, zadzwolniliśmy do niej, żeby przyszła na trening. Musimy się porozumieć odnośnie kontraktu, bo zawodniczka ma wysokie wymagania – powiedział dyrektor.

Autor artykułu: ŁUKASZ KLIMANIEC

Nowy komendant

Thursday, June 21st, 2001

W Komendzie Miejskiej Policji w Bielsku-Białej odbyła się wczoraj uroczystość przekazania służby nowemu komendantowi. Młodszy inspektor Zbigniew Zając ma 44 lata i pochodzi z Orzesza. Pracę rozpoczął 16 kwietnia 1981 roku w wydziale dochodzeniowym w Katowicach. Śląski komendant policji Mieczysław Kluk podziękował byłemu komendantowi Marianowi Wojtusiakowi za służbę.

Autor artykułu: (roj)

Mistyczna reklamówka?

Thursday, June 21st, 2001

Akcja plastyczna “Piekło, Niebo”, którą wczoraj na rynku przedstawiali autorzy Monika Starowicz, Tomasz Wygrzywalski i Michał Książek, absolwenci krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych przy pomocy Miejskiej Galerii “MM”, zastanowiła wielu przechodniów.

Ze zdziwieniem wpatrywali się w białe płótna spływające z estakady, na których widniały ludzkie postaci: biała i czarna.

Pośrodku stał rozpołowiony trzymetrowy pień topoli, z wyciętymi konturami człowieka. Z tej matrycy odbito sylwetki na płótno. – Chcieliśmy sprowokować do zamyślenia się nad miejscem człowieka między świętością, a złem. Co nam jest bliższe. Mistyczne rozważania towarzyszą każdej naszej akcji – powiedziała Monika, szefowa plastyków, która organizowała już kilkanaście podobnych heppeningów. Pierwszy miał miejsce przed trzema laty w Katowicach. Drzeworyt, nad którym piątka, wtedy, studentów pracowała przez kilka dni, zatytułowano “Całun Turyński”. – Jedni zarzucali nam świętokradztwo, inni robili znak krzyża. Ktoś zauważył w Chrystusie… papugę. Dzisiaj też pytano nas co reklamujemy i jaką reprezentujemy firmę ubezpieczeniową. Ludzie są przyzwyczajeni do codziennego natłoku reklam. Często dziwią się, że można coś robić spontanicznie, artystycznie, a do tego budzić najgłębsze warstwy przemyśleń o człowieku i Bogu, o swoich uczuciach, dążeniach, mistycyzmie – mówi Tomek.

Grono młodych zapaleńców zasłynęło już w całej Polsce happeningami.

Na studiach nazywano ich “pogotowiem ratunkowym”, bo na każdą okazję potrafili błysnąć jakąś ciekawostką. W krótce zapowiadają kolejne.

Autor artykułu:
jus

Trenerska rezygnacja

Wednesday, June 20th, 2001

Niedawno piłkarki ręczne AKS Chorzów wywalczyły awans do ekstraklasy, tymczasem z klubu odszedł już trener Dariusz Olszewski, a także kilka zawodniczek.

- 30 czerwca wygasa mój kontrakt z AKS i jednocześnie kończę pracę w tym klubie – wyjaśnia trener Dariusz Olszewski. Dlaczego? – Już wcześniej przedstawiłem działaczom moje warunki dotyczące m.in. organizacji finansowej sekcji, przygotowań do następnego sezonu, a także wzmocnienia drużyny. Prawda jest taka, że ten zespół musi zostać wzmocniony, żeby godnie grać w ektstraklasie. Nie doszliśmy jednak do porozumienia z działaczami i moje warunki nie zostały przyjęte przez zarząd klubu. W tej sytuacji zrezygnowałem z prowadzenia zespołu – muszę szanować sam siebie…

- Nie zdecydowaliśmy się przedłużyć kontraktu z trenerem Olszewskim przede wszystkim ze względów finansowych – mówi Halina Siewert, wiceprezes urzędujący AKS. – Rozmawiamy teraz z kilkoma innymi szkoleniowcami, którzy mogliby poprowadzić nasz zespół. Na ujawnianie szczegółów jest jednak jeszcze za wcześnie.

Nie wiadomo ile zawodniczek pozostanie w chorzowskim zespole. W AKS na pewno nie będzie już grała w przyszłym sezonie najskuteczniejsza zawodniczka chorzowskiej “siódemki” – Irina Krawczyk. Ta rozgrywająca przenosi się bowiem do Pogoni 1922 Żory. 30 czerwca wygasa okres wypożyczenia do AKS kilku zawodniczek, m.in. Bożeny Kampe i Anny Paszek, które wracają do Sośnicy Gliwice. Nie wiadomo czy w chorzowskim klubie zostanie kolejna rozgrywająca Barbara Frączek, która zmienia pracę (jest nauczycielką wychowania fizycznego). – Zobaczymy czy zdoła pogodzić zawodowe obowiązki z grą w piłkę ręczną – zastanawia się Halina Siewert. – Jesteśmy jednak w trakcie rozmów z zespołem i myślę, że pod koniec czerwca wszystko już będzie jasne – zakończyła.

Autor artykułu: lis

Wyciskanie gotówki

Wednesday, June 20th, 2001

Przed północą skończyły się poniedziałkowe negocjacje przedstawicieli rządu, zarządu Huty Katowice i konsorcjum bankowego, blokującego konta największego krajowego producenta stali.

Banki zgodziły się odblokować rachunki, pod warunkiem spłacenia części zadłużenia, wystawienia weksla na jego resztę oraz przedstawienia przez rząd biznes-planu programu restrukturyzacji hutnictwa.

Zaproponowane przez Bank Przemysłowo-Handlowy (BPH), organizatora konsorcjum, porozumienie zakłada natychmiastową spłatę trzech zaległych rat (22,35 mln zł) kredytu z 1998 r. Pieniądze te, odpowiadające w przybliżeniu wysokości miesięcznej wypłaty dla całej załogi, banki zajmą z zablokowanych kont. Termin spłaty trzech pozostałych rat zostanie prolongowany, pod warunkiem wystawienia do 30 czerwca weksla na ich kwotę przez Towarzystwo Finansowe “Silesia” lub Agencję Rozwoju Przemysłu. Huta ma też na bieżąco płacić odsetki od kredytu konsorcjalnego.
- Czekamy na oficjalne pismo BPH. Nic więcej nie mogę powiedzieć – mówi Henryk Nykiel, doradca prezesa Huty Katowice ds. kontaktów zewnętrznych.

Zgodnie z porozumieniem decyzję o odblokowaniu rachunków i przystąpieniu do rozmów o restrukturyzacji finansowej dąbrowskiej firmy banki uzależniają od przedstawienia przez rząd do końca lipca biznes planu restrukturyzacji hutnictwa, gwarancji finansowych dla Huty Katowice oraz ocenę ofert prywatyzacyjnych. Jednocześnie Sejm do 31 lipca powinien przyjąć ustawę o restrukturyzacji przemysłu stalowego. Zaakceptowany niedawno przez rząd projekt do poniedziałku nie trafił jednak do Sejmu.

- Nigdzie nie było pilnego rządowego projektu hutniczej ustawy. Nie potrafił go znaleźć ani marszałek Płażyński – mówi posłanka Barbara Imiołczyk. – Jeżeli projekt natychmiast nie trafi do laski marszałkowskiej, to grupa posłów do końca tygodnia zgłosi go jako własny. W ten sposób może uda się zmobilizować rząd do szybszego działania.

- Początkowo zapewniano nas, że projekt otrzymamy w kwietniu – przypomina posłanka Krystyna Cencek. – Tymczasem nie mamy go, choć od przyjęcia przez rząd minęły już prawie dwa tygodnie.

Wczoraj projekt nagle znalazł się u przewodniczącego komisji gospodarki, posła Czesława Sobierajskiego.
Jeżeli projekt ustawy o restrukturyzacji hutnictwa nie znajdzie się w porządku następnego posiedzenia, parlamentarzyści nie zdołają go przyjąć do końca lipca.
Podczas rozpoczętego wczoraj posiedzenia Sejmu posłanka Barbara Imiołczyk zamierza złożyć pytanie dotyczące sytuacji Huty Katowice. Dwa tygodnie temu próbował to zrobić poseł Tomasz Karwowski, ale nie znalazło się ono w porządku obrad.

- Przyjęte porozumienie z konsorcjum bankowym niczego nie rozwiązuje. Oznacza przesunięcie problemu w czasie.

Jednocześnie grozi “wyżyłowaniem” z gotówki Huty Katowice i “Silesii” – ocenia Barbara Imiołczyk.

Wczoraj zapisy porozumienia przedstawił pracownikom Huty Katowice przez radiowęzeł wiceprezes Krystian Kosakowski.

- W środę rano zbierze się Komisja Międzyzakładowa. Po tym spotkaniu zadecydujemy o ewentualnych działaniach związkowych – mówi Jacek Zommer z “Solidarności” Huty Katowice.

- Na pewno nie będziemy ogłaszać strajku. To byłoby samobójstwo – dodaje Marek Nanuś, przewodniczący ZZ Pracowników Ruchu Ciągłego Huty Katowice.

Autor artykułu: WOJCIECH W. WACŁAWEK