Od soboty do niedzieli trwały w Morsku III Jurajskie Wyścigi Psich Zaprzęgów zorganizowane przez Roberta Stockiego, prezesa UKS Jedynka w Łazach, Urząd Gminy Włodowice i Starostwo Powiatowe.
- Starostwo od początku aktywnie się włączyło w organizację wyścigów, ponieważ jest to ciekawa forma promocji powiatu. Na zawody przyjeżdżają miłośnicy tego sportu z całej Polski, mają wtedy możliwość poznania specyfiki Jury, która przede wszystkim zimą sprzyja uprawianiu tego sportu. Do odwiedzin również zimą chcielibyśmy zachęcić przyjeżdżających tu na zawody – mówi Leszek Wojdas, Starosta Powiatu. – Jurajskie Wyścigi Psich Zaprzęgów na dobre już weszły do kalendarza imprez organizowanych w powiecie i miejmy nadzieję, że tak zostanie.
Od początku w organizację wyścigów zaangażowała się gmina Włodowice.
- Pierwsze wyścigi odbywały się wRzędkowicach ?przypomina Krzysztof Szlachta, wójt Włodowic. – Zainteresowanie imprezą było duże, w tym roku chcieliśmy jednak, by zawodnicy mogli obejrzeć nowe tereny. Dla przypomnienia rzędkowickich korzeni trasa tegorocznego wyścigu częściowo łączyła się ze starą trasą.
Wyścigi psich zaprzęgów to sport w Polsce stosunkowo młody, od ok. 5 lat obserwuje się coraz większe zainteresowanie nim, tradycja organizowania psich wyścigów wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych.
W tegorocznych zawodach startowały 23 zespoły z całej Polski, trasa była dość trudna i długa – 8 km, biegła spod stoku narciarskiego w Morsku w pobliżu Skał Rzędkowickich, z powrotem do Morska. Urozmaicona licznymi wzniesieniami i nagłymi uskokami momentami sprawiała zawodnikom trudności, wszyscy jednak dotarli do mety, do rzadkości należały przypadki pomylenia trasy. Zawodnicy mogli startować w sześciu konkurencjach: klasie B1 – zaprzęg składający się z 4 do 6 psów rasy Husky, C1 – zaprzęg 2-4 psów rasy Husky, C2 – zaprzęg 2-4 psów rasy Malamut, C3 – zaprzęg z ras mieszanych (zawodnicy mówią o nich “wynalazki”), klasa S, czyli Skandynawka to wspólny bieg psa przywiązanego do zawodnika oraz nowa klasa Velo – pies ciągnący rower. W zawodach startowało 6 dzieci na dystansie 200 m, najmłodsza zawodniczka, Ala Tuszkiewicz, liczy zaledwie 3 lata!
- Atutem Jurajskich Wyścigów jest atmosfera, sprzyjająca nawiązywaniu kontaktów towarzyskich, bezstresowa – mówi Wojciech Szczeciński z Wrocławia, zwycięzca w klasie B1. – W sezonie zawsze wybieram jedne zawody sprinterskie, właśnie tutaj. Zwykle startuję na średnim dystansie (40 – 100 km). Uprawianie tego sportu to hobby, pasja. Najwięcej czasu i pieniędzy pochłaniają treningi – podczas weekendów jeżdżę z psami trenować w góry, to ok. 120 km od Wrocławia. Najwięcej wydatków wiąże się więc z zakupem paliwa i posiadaniem odpowiedniego do transportu zwierząt samochodu. W ogóle, uprawianie tego sportu wiąże się z dużymi kosztami, sam udział w zawodach to spory wydatek.
Teraz przygotowuję się do najważniejszych w tym sezonie dla mnie zawodów w Górach Orlickich w Czechach, które odbędą się w styczniu.
Wyścig przebiegał raczej spokojnie, poza jednym wyjątkiem. Zawodnikowi z numerem 13 (tym razem pechowym), odkręciła się na trasie kierownica, musiał więc na chwilę przerwać wyścig.
- To było moje niedopatrzenie – mówi Jarosław Czułek. – Trasa była trudna i wyboista, niedokręcona śróbka musiała puścić. Na szczęście pomógł mi Maciek Wodziński, który przez to, niestety, poświęcił swój wynik. Dobrze, że następnego dnia nie było już podobnych niespodzianek.
W Polsce powstaje coraz więcej klubów zrzeszających miłośników psów zaprzęgowych, najwięcej jest chyba we Wrocławiu.
- Powstaje coraz więcej klubów, ludzie przekonują się do tego sportu, ponieważ oznacza on nie tylko treningi, ale również wspólne spotkania, sposób na ciekawe spędzenie czasu – mówi Andrzej Mirek ze Stowarzyszenia “Amarok” z Wrocławia. – Przekrój wiekowy i zawodowy osób należących do stowarzyszenia jest duży: od 17 do 55 lat, od uczniów szkół średnich po lekarzy i informatyków. Do tradycji już weszły organizowane we Wrocławiu zawsze w marcu wyścigi psich zaprzegów.
Autor artykułu: IWONA KUŹNIAK