Archive for February, 2002

Wilgoć, pleśń i choroby plagą mieszkańców komunalnych szeregowców

Friday, February 22nd, 2002

Kiedy za Gierka budowano luksusowe osiedle w Brynowie, wmawiano społeczeństwu, że to dla przodujących przedstawicieli klasy robotniczej. Owszem, iluś przodowych i sztygarów dostało tam mieszkania, ale szybko je opuszczali, bo nie wytrzymywali psychicznej ani finansowej presji. Ich miejsce zajęli partyjni notable. Czy podobny manewr stosuje się wobec nas, żebyśmy zamienili mieszkania i aby mogli się tutaj wprowadzić “zasłużeni” dla miasta? Im pewnie by szybko naprawiono wady mieszkaniowe. Może biorą nas na zniechęcenie? – tę opinię słyszę od mieszkańców szeregowca przy ul. Zacisze (os. Z-1). Nie sposób odmówić jej pewnej logiki.

W połowie ubiegłego roku po dramatycznym wezwaniu mieszkańców przeprowadziliśmy dziennikarski rekonesans. Byliśmy w mieszkaniach nr 11, 27, 29, 31, 33, 47, 49, 51, 53, 57 i innych. Wszędzie lokatorzy pokazywali nam zapleśniałe ściany, nieszczelne okna i drzwi, gnijące parapety, pękające płytki na zarywających się podłogach i wiele innych wad. Mówili o byle jak usuwanych wadach, o chorujących dzieciach…

Dowiadujemy się że, od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Chociaż Kazimierz Gorczycki, prezes spółki “Wolf Tychy” realizującej osiedle przyznał, że domki zostały wybudowane w złej technologii, a Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych obiecał usunięcie usterek jeszcze w okresie gwarancyjnym, przed zimą.

6-osobowa rodzina państwa W. w 1998 roku zamieniła swoje 35-metrowe mieszkanie komunalne na lokal w szeregowcu. Już w pierwszych miesiącach eksploatacji dało się zauważyć brak odpowiedniej cyrkulacji powietrza, nagromadzanie się wilgoci i tworzenie pleśni. Wskutek licznych zgłoszeń do MZBM wykonawca dwukrotnie pobieżnie usunął usterki (w kwietniu i lipcu 2001 r.), ale prace te nie przyniosły żadnego rezultatu. W grudniu ubiegłego roku pani W. zwróciła się do Powiatowego Inspektora Sanitarnego o dokonanie wizji w mieszkaniu. Przeprowadzono ją 12 grudnia w obecności kierownika i inspektora nadzoru Rejonu Obsługi Mieszkańców nr IV MZBM, stwierdzono nieodstateczną wentylację i potwierdzono wynikające z tego skutki. Ponowna wizja w dniu 9 stycznia br. nie wniosła nic nowego poza tym, że do 31 stycznia zobowiązano firmę Wolf do wykonania zaleceń zawartych w protokole pokontrolnym. Inpektorzy przyszli i poszli. Do tej pory niczego więcej nie uczyniono. Jak stwierdził kominiarz powietrze nadal nawiewane jest do wewnątrz zamiast na zewnątrz mieszkania, parapety i oscieża są przegniłe.

Mieszkańcy zwrócili się 5 lutego o interwencję i pomoc do prezydenta miasta. Do 19 bm. nie otrzymali odpowiedzi na swoje pismo. Denerwują się w poczuciu bezsiły i lekceważenia. W podobnej sytuacji są także inne rodziny. W imieniu mieszkańców Zacisza pytamy dyrekcję MZBM i zarząd miasta: kiedy przestanie się lekceważyć problem i usunie istniejące usterki? Dlaczego ta sprawa tak długo się wlecze i nie zobowiązano wykonawcy do radykalnych działań, aby poprawił ewidentne wady budowlane?

Autor artykułu: MARIAN RYGLEWICZ

Poszukiwany

Friday, February 22nd, 2002

W weekendową noc z 9 na 10 lutego nieznany mężczyzna zaatakował dwie kobiety w średnim wieku. Jednej z nich na szczęście udało się wymknąć. Gwałciciel grasował w okolicach żywieckiego parku. Pierwsza próba usiłowania gwałtu miała miejsce po godz. 3.00, druga kobieta padła ofiarą zboczeńca tuż przed 6.00. Napastnik czaił się ponoć i wyskakiwał z ukrycia, atakując ofiary od tyłu i odciągając na bok, w pierwszym przypadku za kiosk przemysłowy, w drugim w zarośla przy wejściu do parku.

- Trudno mówić o rysopisie, bo napady miały miejsce w nocy. Wiadomo, że napastnik ubrany był na ciemno i miał kaptur na głowie – poinformował Krzysztof Suchański, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żywcu. – Nawet portret pamięciowy może być nieścisły.

Mężczyzna miał podobno na sobie kurtkę przejściową ciemnego koloru. Jest w wieku około 20-25 lat, szczupły, wzrostu 165-175 cm. Twarz ma owalną. Cechą charakterystyczną, jaką zauważyły obie poszkodowane, są delikatne rysy twarzy. Ofiara napadnięta w pobliżu budynku Wojskowej Komendy Uzupełnień powiadomiła o tym oficera dyżurnego WKU.

- Zapukała do drzwi cała roztrzęsiona – dowiedzieliśmy się w komendzie. Oficer dyżurny powiadomił policję. Kobietę poddano obserwacji lekarskiej, miejsce tragicznego zdarzenia zabezpieczono.

- Wydano też postanowienie o powołaniu biegłego, który zbada tam ślady – dodał Suchański.

Prezentowany przez nas portret pamięciowy sporządzony został przy pomocy komputera. Równolegle powstaje portret przygotowywany przez rysownika. Mogą się one różnić między sobą i to nawet znacznie, dowiedzieliśmy się w Komendzie Powiatowej Policji w Żywcu, ale chodzi o jednego sprawcę.
Policjanci apelują, aby nie wybierać się na samotne spacery późnym wieczorem i nocą. – Panie nie powinny przechadzać się same w nocy ciemnymi zaułkami – radzą. – Lepiej też omijać z daleka osoby podenerwowane, dziwnie się zachowujące, sprawiające wrażenie podejrzanych.

Autor artykułu: MARIANNA LACH

Wyłudzał z Kolasińskim i Gawronikiem

Thursday, February 21st, 2002

Wczoraj w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach przesłuchiwany był 39-letni Jacek G., biznesmen z Zatora. We wtorek wieczorem mężczyzna został zatrzymany w Krakowie przez funkcjonariuszy katowickiego Centralnego Biura Śledczego.

Jackowi G., byłemu wiceburmistrzowi Zatora i niegdysiejszemu prezesowi klubu hokejowego Podhale Nowy Targ prokuratura zarzuca wyłudzenie podatku VAT na sumę 1,5 mln zł oraz kredytu na sumę około 3 mln zł od banku PKO BP w Olkuszu. W grudniu ubiegłego roku został zatrzymany były dyrektor tego banku Antoni B. Jest on podejrzany o oszustwa na sumę 6 mln zł. W sprawie tej chodziło o udzielenie kredytów firmom należącym do byłego posła AWS Marka Kolasińskiego, poszukiwanego obecnie listem gończym. Jacek G. jest kolejną osobą uwikłaną w oszustwa gospodarcze, jakich mieli się dopuścić Kolasiński i były senator Aleksander Gawronik, który został aresztowany w ubiegłym roku. Obecnie w tej sprawie jest podejrzanych około 40 osób.

Końcem stycznia miało miejsce jedno z ostatnich zatrzymań w tej sprawie. W ręce policji wpadło wówczas pięciu pracowników urzędów celnych w Kostrzynie i Olszynie. Są podejrzani o udział w wyłudzaniu podatku VAT. Mieli sfałszować w sumie kilkaset dokumentów. W czekach tax-free potwierdzali wywóz papierosów, które faktyczne nie istniały, a na tej podstawie firma Italmarca z Żarnowca, którą kierował Gawronik, zwracała się do urzędów skarbowych o zwrot VAT.

Autor artykułu: (taj)

Zły kontrakt

Thursday, February 21st, 2002

Od ubiegłego roku dostajemy ze Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych coraz mniej pieniędzy – twierdzą pielęgniarki. – Zgodnie z kontraktem, nasze pacjentki mogą bezpłatnie wziąć udział w trzech prelekcjach ciążowych, czterech noworodkowych i… trzech ćwiczeniach.

- Dodatkowe ćwiczenia można co najwyżej wykupić. Jedna usługa kosztuje dziesięć złotych.

Szkoła Rodzenia istnieje w Bytomiu już 25 lat. Sporo innych szkół z okolicy uczyło się właśnie tutaj, szkolono także studentów AWF i Akademii Medycznej oraz praktykantki ze szkół medycznych. W latach ubiegłych każda przyszła matka, która tutaj trafiła, miała zagwarantowane bezpłatne usługi: prelekcje i, przede wszystkim, ćwiczenia. Przez dwa i pół miesiąca, dwa razy w tygodniu. I bardzo sobie tę szkołę chwaliły – po niej poród przebiegał naprawdę o wiele łatwiej i sprawniej. Dodatkową korzyścią był fakt, że na zajęcia mogli również przychodzić przyszli tatusiowie. Od ubiegłego roku kasa chorych nie refunduje takich usług. Jednak tatusiowie mimo to przychodzili.

- Dla nas nie ma to znaczenia, czy na sali jest sześć czy dziesięć osób – mówi Jadwiga Magister z bytomskiej szkoły.
Chociaż jest możliwość wykupienia dodatkowych zabiegów, pacjentki rzadko z niej korzystają. Co najwyżej rezygnują na rzecz ćwiczeń z prelekcji ciążowych.

W marcu prawdopodobnie szkoła przestanie istnieć. Powodem jest zły kontrakt, jaki podpisano ze Śląską Regionalną Kasą Chorych, właśnie ten, “dzięki” któremu finansowana jest tylko część usług.

- Jeszcze, na szczęście, nic nie jest przesądzone – powiedziała nam Jadwiga Makuch, przełożona szkolnych pielęgniarek i bytomska radna. – Będziemy walczyć.
O zmianę niekorzystnego kontraktu stara się m.in. prof. Poręba, jeden z założycieli szkoły. Jutro zaś odwiedzą ją, m.in. prezydent miasta, dyrektor Zakładu Lecznictwa Ambulatoryjnego, szef Wydziału Zdrowia UM.

Pielęgniarki ze szkoły podejrzewają jednak, że dla kogoś łakomym kąskiem jest lokal. Świeżo wyremontowany.
Zainteresowanie prelekcjami i ćwiczeniami jest duże. W lutym szkołę odwiedza 10 kobiet w ciąży, w styczniu było ich 26. Czy trzeba będzie przerwać naukę w połowie?

Autor artykułu: DOROTA NIEĆKO

Duża ulga dla inwestora

Thursday, February 21st, 2002

Na duże ulgi w podatku od nieruchomości mogą liczyć przedsiębiorcy, którzy chcieliby otworzyć interes na terenach poprzemysłowych, które wchodzą w skład trzech stref gospodarczych. Miasto liczy przede wszystkim na dużych inwestorów, którzy mogliby wybudować nowy zakład produkcyjny lub usługowy.

Pod koniec stycznia w Chorzowie utworzono trzy strefy objęte specjalnymi ulgami dla przyszłych inwestorów. Są to dawne zakłady mięsne po Hucie Kościuszko, teren po kopalni “Polska”, Hucie Batory i Zakładach Azotowych. Tereny są dość dobrze uzbrojone. Nie są potrzebne już ani zakładom przemysłowym, ani miastu.

Autor artykułu: ij

Kameralny koncert

Wednesday, February 20th, 2002

Utwory Czajkowskiego, Bacha i Brahmsa zabrzmiały podczas poniedziałkowego koncertu kameralnego w wodzisławskim Pałacu Ślubów. Impreza ma już w mieście wieloletnią tradycję. Koncerty kameralne odbywają się tu co miesiąc. Wie jednak o nich tylko garstka melomanów.

- Nawet gdybyśmy chcieli, nie jesteśmy w stanie zaprosić więcej niż kilkudziesięciu osób. Sala jest po prostu zbyt mała – tłumaczą organizatorzy muzycznych imprez.
Podczas ostatniego koncertu z klasycznym repertuarem wielkopostnym wystąpił zespół kameralny “Classic” z Katowic. Artyści odśpiewali m. in. “Chorały” Jana Sebastiana Bacha oraz fragmenty “Wielkiej Liturgii” i hymn “Święty Boże” Piotra Czajkowskiego.

Kolejny koncert zaplanowano na 11 marca. Będzie miał formę recitalu fortepianowego. Można będzie posłuchać utworów Chopina, Lista i Schuberta.

Autor artykułu: (mir)

Policja prosi o kontakt świadków napadu

Wednesday, February 20th, 2002

Wszystko rozegrało się w kilkadziesiąt sekund. Jak wczoraj ujawniła policja, bandyci zjawili się przy straganie z owocami przy supermarkecie “Plus” (przy ulicy 26 Marca) w poniedziałek około południa. W tym czasie w pobliżu było sporo ludzi. Najpierw chcieli rozmienić pieniądze. Później głośno zażądali od sprzedawcy wydania zawartości kasy. Handlowiec przeraził się jeszcze bardziej, gdy jeden z napastników wyciągnął spod kurtki pistolet.

- Sprzedawca dał wszystko co miał, czyli około 270 złotch – mówi asp. sztab. Wiesław Mentel z sekcji kryminalnej Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu.

Bandyci schowali broń i spokojnym krokiem odeszli. Wystraszony sprzedawca nie miał odwagi wzywać pomocy. Policję powiadomił dopiero właściciel straganu.
- Przywiózł ze sobą do komendy sprzedawcę. Choć minęło już sporo czasu od zdarzenia, ten ciągle nie potrafił utrzymać papierosa – mówią policjanci. – Widać było, że strasznie przeżył ten napad.

Policja natychmiast rozpoczęła poszukiwania bandytów. Wiadomo, że jeden z nich był raczej otyły, średniego wzrostu, miał czarne, krótkie włosy i kilkudniowy zarost. Drugi – szczuplejszy, ciemne, z tyłu dłuższe włosy opadające na kołnierzyk, ubrany w skóropodobną czarną kurtkę. Co charakterystyczne – obaj mówili z obcobrzmiącym akcentem, prawdopodobnie czeskim lub rosyjskim.
To pierwszy w tym roku w powiecie wodzisławskim napad z bronią w ręku. Policja prosi wszystkich świadków zdarzenia o niezwłoczny kontakt (tel. 456-20-01).

Autor artykułu: (TM)

Bezpardonowo wyrzucone

Wednesday, February 20th, 2002

W przychodni przy ul. Pawła, w spółce prowadzonej przez dr Renatę Słomczyńską, nie pracują już trzy lekarki z wieloletnim stażem: dr Krystyna Klein, dr Anna Kobylec i dr Ewa Krzyszkowska. Wszystkie doskonale znane w środowisku i cenione przez pacjentów.

- Nagle zniknęły. Jak można w ten sposób traktować chorych. Ja chcę, by moje dziecko leczył konkretny lekarz. Po to składałam deklarację. Teraz w przychodni odmawia mi się podania jakichkolwiek informacji gdzie pracuje pediatra mojego dziecka – skarży się matka sześcioletniej dziewczynki.
Dlaczego lekarki odeszły?
- Nie zostałyśmy zwolnione, tak jak twierdzi doktor Słomczyńska, ale wyrzucone. Na pożegnanie usłyszałyśmy, że nasza była szefowa nie potrzebuje lekarzy dobrych, ale lojalnych – mówią nasze rozmówczynie.

Cała awantura zaczęła się od umów, które właścicielka zoz-u wręczyła trzem lekarkom. Były to umowy … o zakazie konkurencji, zawierające szereg kuriozalnych zapisów; m.in. taki: “Pracownik zobowiązuje się w czasie trwania stosunku pracy lub w okresie późniejszym obejmującym okres trzech lat, licząc od daty rozwiązania z pracodawcą umowy, nie prowadzić działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy”. Dr Maciej Hamankiewicz, prezes Śląskiej Izby Lekarskiej powiedział nam wczoraj, że treści umowy są co najmniej zadziwiające.

- Takiej sprawy nigdy w śląskiej izbie nie mieliśmy. W przypadku lekarza nie da się przecież jasno określić co tak naprawdę znaczy “konkurencja” – skomentował.
Dr Słomczyńska była dla “DZ” nieuchwytna. Zainteresowanych zaś informujemy, że zwolnione lekarki pracują w gabinecie przy ul. Bocznej 12. Pacjentów z nzoz-u przyjmują bezpłatnie. Można się z nimi kontaktować telefonicznie: dr Klein – 0602-533-660 lub 2418-135, dr Krzyszkowska – O600-761-511 lub 2400-875, dr Kobylec – 0501-041-129 lub 249-92-48.

Autor artykułu: BOŻENA FERDYN

Mieszkańcy regionu podziwiali najlepszych judoków

Tuesday, February 19th, 2002

W czasie ubiegłego weekendu w Rybniku odbył się Ogólnopolski Turniej Klasyfikacyjny Grand Prix seniorów i seniorek w judo. W dwudniowej imprezie uczestniczyło 165 zawodników i 86 zawodniczek z klubów całego kraju.

Choć w zawodach nie startowali już tak znani sportowcy jak Beata Maksymow czy Rafał Kubacki, na matach pojawili się jednak ich godni następcy. Bardzo wysoki poziom walk prezentował Robert Krawczyk z klubu Czarni Bytom, który był najlepszy w kategorii do 81 kg. Świetnie walczył też jego klubowy kolega Przemysław Matyjaszek, który wygrał turniej w kategorii do 90 kg. W kategorii do 100 kilogramów pierwsze miejsce zajął Paweł Nastula reprezentujący barwy Warszawskiego Ośrodka Sportów Walk. Ten utytułowany zawodnik pokazał wszystkim, że wciąż należy traktować go serio i mieć szacunek dla jego klasy.

W turnieju wystartowało 7 zawodników klubu “Polonia” Rybnik. Artur Kejza, jeden z jego reprezentantów, zdobył brązowy medal w kategorii do 100 kg. Niestety, przegrał walkę o wejście do finału z Pawłem Nastulą. Pojedynek zakończył się przed czasem.

- Gdyby Kejza i Nastula zostali inaczej rozlosowani, na pewno spotkaliby się w finale. Ich walka, mimo że zakończona przed czasem, była zacięta i wyrównana. To dwaj najlepsi zawodnicy w tej kategorii wagowej – mówi Juliusz Kowalczyk, prezes klubu rybnickiej “Polonii”.

Rybniczanki zdobyły dwa medale. Ewelina Stanczewska była druga w kategorii do 70 kg. W finale przegrała z Ireną Tokarz, utytułowaną zawodniczką klubu AZS AWF Wrocław. Rybniczanka Agnieszka Szymura zdobyła brąz w kategorii + 78 kg. Choć stanęła na podium, jej wynik należy traktować jako porażkę. Przegrała bowiem z Urszulą Sadkowską z UKS-u “Rekord” Olsztyn, która jeszcze przez dwa lata będzie juniorką. Dobre piąte miejsce zajęła Renata Białdyga z rybnickiej “Polonii”. Zawodniczka ma dopiero 17 lat i jest najmłodszą juniorką.

Dwa medale zdobyły też panie z klubu “Koka” Jastrzębie. Sylwia Chruścicka wywalczyła srebro w kategorii do 52 kg, a Romana Kasperkiewicz zdobyła brąz w kategorii do 57 kg. Warto wspomnieć również o wodzisławiance Magdalenie Kozioł. Zawodniczka reprezentująca dziś barwy klubu AZS AWF Gdańsk zajęła drugie miejsce w kategorii + 78 kg.

Rybnicki turniej “Grand Prix” rozgrywany był w nowej sali gimnastycznej Zespołu Szkół Ekonomiczno-Usługowych.

Autor artykułu: MARCIN KASPRZYK

Mieszkania dla ubogich

Tuesday, February 19th, 2002

Przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy nakładają na samorządy obowiązek posiadania lokali, do których mogą trafiać osoby z wyrokiem sądu o eksmisji z prawem do mieszkania socjalnego. Niestety nie wszystkie gminy posiadają takie budynki. Jest jednak kilka pozytywnych przykładów. W Jastrzębiu wybudowano dwa bloki socjalne. Kilka budynków jest również w Żorach (w dzielnicy Rój). Są one jednak przepełnione, a w kolejce po lokal socjalny wciąż czekają następni mieszkańcy.

Władze Żor zdecydowały więc o utworzeniu kolejnego obiektu, przeznaczonego dla najuboższych mieszkańców. Ustalono, że nie będzie to nowy blok. Na mieszkania zostanie zaadaptowany biurowiec byłych zakładów “Erg” w dzielnicy Zachód.

W budynku powstają 52 mieszkania. Ich standard nie będzie wysoki. Zarówno węzły sanitarne jak i kuchnie będą wspólne dla kilku mieszkań.

- Lokale będą przeznaczone przede wszystkim dla rodzin wieloosobowych. Szacujemy, że w budynku zamieszkają w sumie 284 osoby – mówi Tomasz Górecki, rzecznik prasowy żorskiego Urzędu Miasta.

Koszt inwestycji oszacowano na ponad milion złotych. Inwestycja potrwa do połowy maja.

- Budynek powstaje na terenach poprzemysłowych, w pobliżu planowanego centrum logistyczno-magazynowego. W pobliżu nie ma innych budynków mieszkalnych. Mamy więc nadzieję, że blok socjalny nie będzie uciążliwy dla innych – dodaje Tomasz Górecki.

Autor artykułu: ADRIAN KARPETA