Kiedy za Gierka budowano luksusowe osiedle w Brynowie, wmawiano społeczeństwu, że to dla przodujących przedstawicieli klasy robotniczej. Owszem, iluś przodowych i sztygarów dostało tam mieszkania, ale szybko je opuszczali, bo nie wytrzymywali psychicznej ani finansowej presji. Ich miejsce zajęli partyjni notable. Czy podobny manewr stosuje się wobec nas, żebyśmy zamienili mieszkania i aby mogli się tutaj wprowadzić “zasłużeni” dla miasta? Im pewnie by szybko naprawiono wady mieszkaniowe. Może biorą nas na zniechęcenie? – tę opinię słyszę od mieszkańców szeregowca przy ul. Zacisze (os. Z-1). Nie sposób odmówić jej pewnej logiki.
W połowie ubiegłego roku po dramatycznym wezwaniu mieszkańców przeprowadziliśmy dziennikarski rekonesans. Byliśmy w mieszkaniach nr 11, 27, 29, 31, 33, 47, 49, 51, 53, 57 i innych. Wszędzie lokatorzy pokazywali nam zapleśniałe ściany, nieszczelne okna i drzwi, gnijące parapety, pękające płytki na zarywających się podłogach i wiele innych wad. Mówili o byle jak usuwanych wadach, o chorujących dzieciach…
Dowiadujemy się że, od tamtego czasu nic się nie zmieniło. Chociaż Kazimierz Gorczycki, prezes spółki “Wolf Tychy” realizującej osiedle przyznał, że domki zostały wybudowane w złej technologii, a Miejski Zarząd Budynków Mieszkalnych obiecał usunięcie usterek jeszcze w okresie gwarancyjnym, przed zimą.
6-osobowa rodzina państwa W. w 1998 roku zamieniła swoje 35-metrowe mieszkanie komunalne na lokal w szeregowcu. Już w pierwszych miesiącach eksploatacji dało się zauważyć brak odpowiedniej cyrkulacji powietrza, nagromadzanie się wilgoci i tworzenie pleśni. Wskutek licznych zgłoszeń do MZBM wykonawca dwukrotnie pobieżnie usunął usterki (w kwietniu i lipcu 2001 r.), ale prace te nie przyniosły żadnego rezultatu. W grudniu ubiegłego roku pani W. zwróciła się do Powiatowego Inspektora Sanitarnego o dokonanie wizji w mieszkaniu. Przeprowadzono ją 12 grudnia w obecności kierownika i inspektora nadzoru Rejonu Obsługi Mieszkańców nr IV MZBM, stwierdzono nieodstateczną wentylację i potwierdzono wynikające z tego skutki. Ponowna wizja w dniu 9 stycznia br. nie wniosła nic nowego poza tym, że do 31 stycznia zobowiązano firmę Wolf do wykonania zaleceń zawartych w protokole pokontrolnym. Inpektorzy przyszli i poszli. Do tej pory niczego więcej nie uczyniono. Jak stwierdził kominiarz powietrze nadal nawiewane jest do wewnątrz zamiast na zewnątrz mieszkania, parapety i oscieża są przegniłe.
Mieszkańcy zwrócili się 5 lutego o interwencję i pomoc do prezydenta miasta. Do 19 bm. nie otrzymali odpowiedzi na swoje pismo. Denerwują się w poczuciu bezsiły i lekceważenia. W podobnej sytuacji są także inne rodziny. W imieniu mieszkańców Zacisza pytamy dyrekcję MZBM i zarząd miasta: kiedy przestanie się lekceważyć problem i usunie istniejące usterki? Dlaczego ta sprawa tak długo się wlecze i nie zobowiązano wykonawcy do radykalnych działań, aby poprawił ewidentne wady budowlane?
Autor artykułu: MARIAN RYGLEWICZ