Archive for March, 2002

Przez Age-Can przewinęło się już 800 karateków

Friday, March 29th, 2002

Dwa razy w tygodniu po półtorej godziny. Tyle czasu spędzają w sali przy Zespole Szkół Budowlano-Drzewnych w Żywcu karatecy, należący do klubu Age-Can. Powstał on w maju 1990 r. jako jeden z pierwszych tego typu na Żywiecczyźnie. Początki były trudne.

- Miałem problemy z założeniem klubu sportowego, potem ze znalezieniem miejsca do trenowania – opowiada mistrz Józef Habdas, trenujący obecnie karateków w Age-Can, inicjator założenia klubu, prywatnie rzemieślnik z Żywca. Sam pasjonował się wcześniej karate, przez sześć lat trenował tę sztukę walki w bielskim klubie Atemi. W swoim dorobku ma brązowy medal Mistrzostw Polski w kata drużynowym oraz kumite drużynowym, jest też brązowym medalistą Turnieju Międzynarodowego o Puchar Polski w kumite drużynowym. – Mogliśmy zaistnieć dzięki odwadze Pawła Szczepanika, jedynego dyrektora szkoły w Żywcu, który zgodził się na udostępnienie sali i pomógł rozwojowi klubu – mówi.
Z początku na zajęcia karate przychodziło wielu ciekawych. Zapał się zmniejszył, kiedy okazywało się, że treningi to oprócz zabawy również ciężka praca nad sobą. Ale zainteresowanie jest wciąż spore, ostatnio Age-Can rozpoczął nabór i treningi w Łękawicy. Nad karatekami w ciągu kilkunastu lat działania klubu trenerski nadzór sprawowali mistrzowie Zbigniew Wojtkowiak, Tadeusz Wójcik czy Paweł Półtorzecki. Dzięki wsparciu takich ludzi jak Emil Pawlik, Andrzej Zieliński, Zdzisław Miklaszewski, Rafał Bury i Jan Lubiński klub rozwijał się, a jego członkowie zaczęli odnosić sukcesy. Dziś mają ich wiele na koncie. Jest wśród nich Jan Życiński, wielokrotny mistrz Polski w kumite indywidualnym, a Rafał Lach z Żywca i Piotr Masztafiak z Zarzecza dorobili się tytułów mistrzowskich. Chlubą klubu jest siedmioletnia Iwona Piskozub z SP nr 1 w Żywcu, która w ubiegłorocznym Pucharze Świata w kata i kumite zdobyła czwarte miejsce, a szóste na Mistrzostwach Polski w kata. W tym roku została srebrną medalistką w turnieju międzynarodowym w kata. Maskotka, jaką otrzymała na uroczystym wręczeniu nagród najlepszym żywieckim sportowcom w tym roku, była dużo większa od niej. Na treningi Iwonka przychodzi z młodszym bratem Marcinem i starszym Przemkiem.

- Jest bardzo ambitna i chce być lepsza niż bracia. To ją bardzo motywuje – dodał mistrz Habdas. Treningi rodzinne są w Age-Can na porządku dziennym, nie ma też ograniczeń wiekowych. W sali dwa razy w tygodniu zjawiają się też Edyta Gałuszka i Małgorzata Chłosta z córkami, trenuje też dziadek z wnuczkiem. Jedenastoletnie Zuzia Gałuszka i Agnieszka Chłosta oraz ośmioletni Andrzej Ormaniec to brązowi medaliści turnieju międzyszkolnego w kata. Z siedmioletnią siostrą Andrzeja klub wiąże duże nadzieje. Już w maju młodzi zawodnicy wyjeżdżają na kolejne zawody, Ogólnopolski Turniej Dzieci do 14-tu lat w karate. Życzymy sukcesów!

Autor artykułu: Marianna Lach

Dwa dni trwały Targi Edukacyjne

Friday, March 29th, 2002

Po raz czwarty średnie szkoły powiatu prezentowały gimnazjalistom swoje oferty podczas Targów Edukacyjnych, zorganizowanych przez Starostwo Powiatowe. Zainteresowani mogli poznać życie szkół od podszewki.

Sposoby zachęcenia kandydatów, stojących przed oświatowym wyborem, były szalenie zróżnicowane. Każda ze szkół chwaliła się osiągnięciami edukacyjnymi i sportowymi, przygotowała również rekwizyty kojarzące się z kierunkami kształcenia zawodowego. Zespół Szkół Drzewnych i Leśnych prezentował makietę elektrowni szczytowo-pompowej na Żarze oraz zestaw odczynników uzyskiwanych przez uczniów szkoły na lekcjach chemii. Uczniowie Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. M. Konopnickiej w Milówce w góralskich strojach, przy dźwiękach orkiestry działającej przy szkole, z iście góralską werwą zapraszali do swojego stoiska. Karabinek sportowy, narty biegowe i mnóstwo prac dyplomowych przywieźli ze sobą z Moszczanicy uczniowie Zespołu Szkół Rolniczych i Ogólnokształcących, a po ich stoisku oprowadzała amazonka ubrana w bryczesy i dżokejkę. Na rekwizyty związane ze sportem postawili też uczniowie Liceum Niepublicznej Szkoły Mistrzostwa Sportowego z Żywca. Ich stoisko przepełniały puchary, medale, dyplomy i nagrody za sportowe sukcesy. Bogato zdobiona suknia ślubna i makieta nowego mostu na Sole w Żywcu ozdabiały ofertę Zespołu Szkół Budowlano-Drzewnych im. Armii Krajowej, a baby i baranki świąteczne, prace bibułkarskie i żywe wiosenne kwiaty ubarwiały stoisko przygotowane przez Zespół Szkół w Milówce. Targi cieszyły się ogromnym zainteresowaniem. Na kilku stoiskach już pierwszego dnia zabrakło ulotek i informatorów.

Autor artykułu: (mal)

Wszyscy ludzie profesora

Friday, March 29th, 2002

Szum wokół postaci znanego kardiologa, prof. Stanisława Pasyka, nie ustaje. Przestępcy przed wymiarem sprawiedliwości chronili się w jego klinice.

Pogłoski o powiązaniach cenionego kardiologa, twórcy Wojewódzkiego Ośrodka Kardiologicznego w Zabrzu, z przestępcami krążyły od dawna. O “śląskiej mafii”, nie podając jednak szczegółów, pisał Jerzy Urban, jednak nie wszyscy potraktowali ten tekst poważnie. Dopiero publikacja w “Rzeczypospolitej”, oparta na materiałach UOP-u, wstrząsnęła, nie tylko środowiskiem lekarskim.

Działania profesora, a w szczególności fakt hospitalizowania i wystawiania długotrwałych zwolnień przez lekarzy bezpośrednio podległych prof. Stanisławowi Pasykowi przestępcom ściganym przez wymiar sprawiedliwości, dwukrotnie badała Śląska Izba Lekarska. Nie postawiono mu wtedy żadnego zarzutu. Sprawa ma jednak być zbadana ponownie.

Wzburzenia nie kryją prof. Lech Poloński, szef III Katedry i Kliniki Oddziału Kardiologii Śląskiego Centrum Chorób Serca i prof. Zbigniew Religa. Ten ostatni twierdzi, że choć w ciągu 16 lat pracy w Śląskim Centrum Chorób Serca nie docierały do niego sygnały na temat nieprawidłowości w klinice Stanisława Pasyka i nie ujmuje mu zasług jako twórcy WOK-u i propagatorowi nowoczesnych zabiegów, nie znajduje żadnych słów usprawiedliwienia dla jego zachowań ujawnionych przez prasę.

Poseł Jan Chojnacki z SLD, który w ubiegłym roku forował profesora na stanowisko senatora, twierdzi, że zawsze znał go z jak najlepszej strony i nie chce ferować wyroków przed ich ogłoszeniem.

- Jeżeli jednak zarzuty okażą się prawdziwe, osobiście przeproszę kolegów, w imieniu których popierałem tę kandydaturę – odpowiada na nasze pytanie poseł Chojnacki.
Dobrego imienia profesora broni redaktor naczelny “Panoramy”, Łukasz Wyrzykowski, doradca prasowy profesora.
- To absurd stawiać znak równości między słowami “profesor” i “gangsterzy” – powiedział nam Łukasz Wyrzykowski. – Zwolnienia lekarskie dostawali zawsze naprawdę chorzy ludzie. Fundacja założona przez profesora zdobywała pieniądze, między innymi na staże zagraniczne młodych lekarzy, a takich gospodarstw jak Grudynia w ostatnim czasie upadło w Polsce mnóstwo.

Innego zdania są byli pracownicy 1200 hektarowego gospodarstwa w woj. opolskim, w którym 76 proc. udziałów miał zabrzański profesor.

- To nieprawda, że profesor nie wiedział, co się tu wyprawiało. Próbowaliśmy niejednokrotnie mu to uświadomić. Nie chciał rozmawiać z “wieśniakami”. Kiedyś powiedział nawet, że nasze pretensje są nieuzasadnione, a jak nie mamy pieniędzy to możemy jeść jabłka, pić mleko i trawą się podcierać. To było takie piękne gospodarstwo, a dziś wszyscy bez pracy, bez prawa do zasiłku – mówi rozgoryczona mieszkanka Grudyni Wielkiej. – Buczkowie, którzy od ponad dwóch lat działali tu w imieniu profesora, już rok nie wypłacili nam ani grosza. “Grudynia? zalegała z ZUS-em od co najmniej sześciu lat, podatek gruntowy nie był płacony, a Agencja Własności Rolnej, od której prof. Pasyk kupił gospodarstwo za 10 proc. wartości, do dziś nie otrzymała reszty należności. Nawet dziś, gdy wszedł tu syndyk, czują się jak u siebie. Wyprzedają co się da. Niejednokrotnie podkreślali, że chcą stąd jak najwięcej “wydoić”. Ludzie się ich boją. Pomimo rozesłania listów gończych, Bartosz Buczek przed tygodniem przyjechał tu na motorze. Twierdził, że za nimi i za profesorem “stoi Warszawa”. Zresztą limuzyny rządowe jeszcze przed rokiem kursowały tu często.

Podobnie twierdzą miejscowi policjanci. Rewelacji nie potwierdzają zamieszkali w zabudowaniach w obrębie pałacu w Jakubowicach, gdzie odbywały się słynne biesiady, Tadeusz Kosoń i jego sąsiad. Pierwszy nie potrafi powiedzieć, czy gośćmi Buczków, jak twierdzą mieszkańcy Grudyni, bywali poprzedni premier, szef MSW i wojewoda śląski, bo nie wie jak wyglądali (politycy). Młody sąsiad z uśmiechem stwierdza. – Ludzie różne rzeczy mówią, zwłaszcza anonimowo. Zawsze trzeba brać poprawkę.

Autor artykułu: ELŻBIETA SKWARCZYŃSKA

Olimpijski sprawdzian

Thursday, March 28th, 2002

Działacze Piasta Wola zorganizowali w Gilowicach eliminacje do ósmej edycji Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży w zapasach w stylu wolnym. Na starcie imprezy stanęło 86 zawodników z 12 klubów woj. śląskiego i opolskiego (roczniki 1985-87). Do olimpijskich finałów awansowało po dwóch najlepszych z każdej kategorii wagowej.

Spośród zawodników Piasta Wola najlepiej spisali się Maciej Łukasik, który w kat. 50 kg zajął pierwsze miejsce oraz Paweł Haręża – zwycięzca w kat. 69 kg. Do Kostrzynia, gdzie rozgrywana będzie Olimpiada (30.04-2.05), pojadą także Piotr Haręża i Mariusz Jachniak, którzy zakwalifikowali się do finałów OOM z turnieju ogólnopolskiego.

W zawodach w Gilowicach na podium stanęli także inni zawodnicy Piasta: Kamil Błaszczak (63 kg) i Piotr Erazmus (85 kg), którzy zajęli trzecie miejsca. Obecnie w tej kategorii wiekowej w Piaście trenuje 15 zawodników. Warto dodać, że klub prowadzi także szkółki zapaśnicze w Tychach i Bieruniu.

- Już dziś chciałbym zaprosić kibiców na mistrzostwa Polski, które w tym roku organizowane będą w Bieruniu – powiedział działacz i trener Piasta Witold Ciemierz. – Impreza odbędzie się 17-19 maja, a rywalizować będą najlepsi polscy zapaśnicy i zawodnicy specjalizujący się w sumo. Jak się okazuje ta druga dyscyplina, do której trafiają przede wszystkim zapaśnicy, zyskuje sobie coraz więcej zwolenników.

Autor artykułu: (les)

Przynęta na inwestora

Thursday, March 28th, 2002

Władze miasta chcą przyciągnąć do Mikołowa inwestorów. Ma w tym pomóc uchwała wspierająca firmy tworzące nowe miejsca pracy. W projekcie tym przewidziano ulgi i zwolnienia dla nich.

- Na terenie miasta mamy około 115 hektarów tzw. terenów przemysłowych. Działa pięć dużych zakładów posiadających niewykorzystane obiekty. Mamy również stale zwiększające się bezrobocie – mówił burmistrz Marek Balcer podczas marcowej sesji Rady Miejskiej. – Jest szansa przyciągnięcia do Mikołowa firmy, która w bieżącym roku planuje zatrudnić ponad sto osób, a ciągu trzech lat do trzystu. Nie będą zdradzał więcej szczegółów, mogę jedynie powiedzieć, że jest to branża motoryzacyjna – stwierdził.

By być konkurecyjnym wobec innych gmin, władze miasta zaproponowały uchwałę przewidującą ulgi dla biznesmenów tworzących nowe miejsca pracy. Zgodnie z nią firmy, które powstały po 1 stycznia tego roku, a stworzą co najmniej 30 miejsc pracy, zostaną zwolnione z podatku od nieruchomości do trzech lat, te, którą stworzą 50 nowych miejsc – do czterech lat, a przedsiębiorstwa, które zatrudnią co najmniej sto osób – do pięciu. Pracę w nich mają znaleźć osoby zatrudnione za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy, które bez pracy pozostawały przez co najmniej trzy miesiące, zaś pracodawcy w pierwszej kolejności mają zatrudnić mieszkańców Mikołowa.

Na razie projekt trafił do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, który ma miesiąc na odpowiedź. Sama uchwała ma wejść pod obrady na kwietniowej sesji.

Autor artykułu: (bj)

Spotkanie amazonek

Thursday, March 28th, 2002

Kobiety po mastektomii przez dwa lata należały do Klubu Śląskich Amazonek w Katowicach. Od niedawna starają się o niezależność. Myślą o tym, żeby stworzyć swoją własną organizację.

- Dzięki temu będziemy miały lepszy kontakt ze sponsorami. Urząd albo firma z Tychów woli przecież dać na stowarzyszenie, które działa na terenie jego miasta – uważa Halina Czarska, przewodnicząca amazonek.

W Tychach do klubu należy około 60 pań. Spotykają się raz w miesiącu. Są dla siebie grupą wsparcia. Oprócz tego cztery przeszkolone wolontariuszki prowadzą rozmowy psychologiczne i terapeutyczne z kobietami czekającymi na operację i z tymi, które niedawno ją przeszły.

- To bardzo ważna część naszej działalności. Naszym zadaniem jest uspokoić i odpowiedzieć na wszystkie pytania tych kobiet. Rozmawiając z nami czują, że w takiej samej sytuacji jest wiele różnych kobiet. To w pewnym stopniu podnosi je na duchu – dodaje H. Czarska.

Amazonki spotykają się w ostatnią środę miesiąca. Dyżurują także w Przychodni Onkologicznej przy al. Niepodległości 45.

Osoby, które chciałyby dowiedzieć się czegoś więcej o klubie i jego założeniach mogą dzwonić dziś pod numer: 0 501 41 36 98. Od godziny 16. do 17. dyżur będzie pełniła przewodnicząca.

Autor artykułu: (ks)

Kobiety chcą się czuć na ulicach bezpiecznie

Wednesday, March 27th, 2002

Powtarzana od dawna dobra rada brzmi tak: jeśli zostaniesz zaatakowana, nie krzycz, że cię biją, wołaj, że się pali! Panie nie muszą się już jednak uciekać do takich sztuczek, by ratować życie czy zdrowie. Alternatywą jest poznanie tajników samoobrony.

W Zabrzu ruszyła już druga edycja darmowych kursów samoobrony dla pań. Również w Rudzie Śląskiej pierwsza edycja sprzed dwóch lat cieszyła się tak dużym powodzeniem, że postanowiono zorganizować kolejną. Wówczas na kurs przyjęto tylko 30 pań, w tym roku będzie o dziesięć miejsc więcej.

- Jak reaguje przeciętna kobieta, gdy bandzior wyrywa jej torebkę? Najpierw wpada w osłupienie, a potem zaczyna płakać i krzyczeć. By zapobiec nieszczęściu, jest już jednak za późno – mówi Andrzej Nowak, komendant gliwickiej straży miejskiej. – Podczas kursów samoobrony panie dowiadują się w jakich sytuacjach najczęściej mogą stać się ofiarami napaści i jak się zachować w takiej sytuacji. Poznają także zasady udzielania pierwszej pomocy. W części praktycznej doświadczeni instruktorzy zapoznają je z kolei podstawowymi zasadami samoobrony.

Jak twierdzą policjanci, panie bywają celem bandyckich napadów częstokroć na własne życzenie! Pewne siebie wędrują ciemnymi zaułkami, demonstrując długie nogi w krótkich spódniczkach lub… obnosząc wartościową biżuterię. W policyjnych biuletynach nie brakuje także informacji o paniach, które propozycję podwiezienia przez nieznajomego traktowały nieomal jak zbawienie, nie zaś potencjalne niebezpieczeństwo. Ignorujmy także choćby najbardziej wulgarne zaczepki panów “po kielichu”. Nie warto wdawać się w dyskusje, które łatwo mogą przerodzić się w agresję.

- Przestępcy są doskonałymi obserwatorami. Nie dajmy się im zwieść, w końcu przecież żerują na kobiecej łatwowierności – mówi komisarz Magdalena Zielińska, rzecznik prasowy gliwickiej policji. – Lepiej więc być przesadnie ostrożnym. Jeśli jakakolwiek osoba wydaje nam się podejrzana, jest napastliwa, stanowczo, ale spokojnie odmówmy i nie zważając na nic, po prostu jak najszybciej starajmy się od niej oddalić, zbliżyć natomiast do skupiska ludzi.

- Starajmy się także ocenić, czy jesteśmy w stanie się bronić: krzyczeć, używać paznokci i stosować w praktyce poznane na kursie samobrony chwyty – mówi komisarz Magdalena Zielińska. – Warto mieć w kieszeni lakier do włosów, albo zwykły dezodorant. Jeśli psikniemy w twarz bandycie, z pewnością zyskamy parę chwil przewagi nad złoczyńcą. Jeśli czujemy się zbyt słabe, a wokół nie ma chętnych udzielić nam pomocy, lepiej poddać się. Nie ma sensu za wszelką cenę bronić torebki, czy biżuterii. Lepiej oddać cenne przedmioty, niż narazić się na utratę zdrowia i życia. To samo dotyczy gwałtu.

- Nasz kurs był bardzo dobrze reklamowany w mediach, ale prawdę mówiąc nie spodziewaliśmy się takiego oblężenia. Przyszło ponad trzysta pań chcących pod okiem naszych instruktorów poznać metody obrony przed bandytą, a tym samym poczuć się w przyszłości bezpieczniej na ulicy. Niestety, nie mogliśmy przyjąć wszystkich kobiet, gdyż sala, w której są prowadzone zajęcia okazała się zbyt ciasna. Ponadto trzech instruktorów to trochę za mało na tyle kursantek. Prawie połowa pań musiała odejść z kwitkiem. Na listę uczestniczek kursu wpisaliśmy te panie, które zgłosiły się do nas jako pierwsze. Nie znaczy to, że dla pozostałych droga jest zamknięta. W miarę trwania kursu, w pierwszym miesiącu, część pań z pewnością z powodów losowych “wykruszy” się i wtedy zrobi się miejsce dla innych, które powinny być z nami w stałym kontakcie – mówi komendant Straży Miejskiej w Zabrzu, Janusz Wiaterek.

Gliwiczanki zainteresowane kursami samoobrony mogą zapisywać z początkiem kwietnia pod numerami telefonów: bezpłatnym 986 oraz 231-69-55. Kursy, prowadzone przez straż miejską i policję potrwają około trzech miesięcy. W Rudzie Śląskiej szkolenie obejmie 20 godzin i zaczyna się 10 kwietnia w sali gimnastycznej Klubu “Slavia”. Zgłoszenia i informacje można uzyskać pod numerami: 2486-702, 986, 2486-281, wew. 001.

Autor artykułu: JOANNA HELER

Amatorzy muzyki

Wednesday, March 27th, 2002

Jakiś czas temu na terenie Woli nasiliły się włamania do samochodów. Z zaparkowanych aut jak kamfora znikały radioodtwarzacze, kolumny głośnikowe, a nawet fotele oraz pozostawione drobne przedmioty. Sprawcy upodobali sobie głównie fiaty 126p, raz tylko wybrali fiata 125p, z którego skradli dwie metalowe walizki zawierające produkty firmy ,Zeppter” o wartości 7200 złotych. Do włamań dochodziło zawsze nocą na osiedlowych parkingach. Złodzieje wybierali różne dni tygodnia. Nie było ściśle określonych reguł. Czasami były to pojedyncze włamania, a raz w ciągu jednej nocy włamywano się do siedmiu samochodów.

- W wyniku prowadzonych czynności operacyjnych policjanci sekcji kryminalnej KPP w Pszczynie uzyskali informację, że siedemnastoletni uczeń posiada radioodtwarzacz pochodzący z kradzieży. Funkcjonariusze dokonali przeszukania w jego domu, gdzie odnaleziono skradziony sprzęt. Został on przez nas zabezpieczony – mówi asp. Zbigniew Bućko, rzecznik prasowy KPP w Pszczynie.

Podczas przesłuchania chłopak wyjaśnił, że nie zdawał sobie sprawy, iż radioodtwarzacz został wcześniej skradziony. Kupił go po okazyjnej cenie od znajomego, osiemnastoletniego mieszkańca Woli. Wkrótce został on zatrzymany. W miejscu jego zamieszkania policja odnalazła i zabezpieczyła radioodtwarzacze i głośniki samochodowe. Zatrzymany w trakcie przesłuchania przyznał się do kilkunastu włamań do samochodów na terenie Woli. Podał też trzech swoich wspólników, u których odnaleziono resztę przedmiotów pochodzących z kradzieży.

- Wszyscy zatrzymani są mieszkańcami Woli. Mają po osiemnaście lat. Trzech z nich uczy się w szkole średniej, a jeden pracuje zawodowo. Przyznali się do 15 włamań do samochodów. Ponadto trzech z nich dokonało w przeciągu dwóch nocy – z 18 na 19 stycznia i 21 na 22 stycznia – włamania do sklepiku szkolnego w Gilowicach, gdzie skradli pieniądze i artykuły spożywcze o łącznej wartości 700 złotych – mówi Z. Bućko.

Sprawcy dokonywali włamań na tzw. pasówkę. Okradali swoich sąsiadów, których niejednokrotnie znali z widzenia. Skradzionego sprzętu nie zążyli jednak nawet sprzedać. W sumie udało im się ,upłynnić” zaledwie dwa radioodtwarzacze. Reszta rzeczy została w całości odzyskana przez policję i wydana prawowitym właścicielom. Policjantom udało się również ustalić dwóch paserów, którzy skupowali skradziony towar. Został im przedstawiony zarzut z artykułu 291 paragraf 1.
- Część włamań nie była nawet nam zgłaszana przez pokrzywdzonych. Policjanci na podstawie szczegółowach zeznań włamywaczy ustalili pozostałych poszkodowanych. Ludzie ci byli bardzo zdziwieni, że odzyskali skradzione przedmioty – dodaje Z. Bućko.

Sprawcom przedstawiono w sumie jedenaście zarzutów. W najbliższych dniach ich sprawa zostanie przekazana do Prokuratury Rejonowej w Pszczynie, gdzie zostaną sporządzone akty oskarżenia. Za tego typu ,działalność” grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności. Od momentu ich zatrzymania na terenie Woli skończyły się włamania do samochodów.

Autor artykułu: WOJCIECH SZNER

Niepokój o Ziemię

Wednesday, March 27th, 2002

Tworząc gimnazjum, zależało mi przede wszystkim na zajęciach pozalekcyjnych, w których każdy uczeń znalazłby coś dla siebie na popołudnie – powiedziała Dorota Kwaśniewicz, dyrektor Gimnazjum nr 5. – I to się udało. Mamy ponad 60 godzin takich zajęć tygodniowo, od kół przedmiotowych, przez turystyczne, wokalne, taneczne, językowe (uczniowie mają do wyboru angielski, niemiecki, francuski i włoski), dziennikarskie (wydają gazetkę ,Pół żartem, pół serio”) po gimnastykę korekcyjną…

Gimnazjum nr 5 włączyło się w organizowanie imprez integrujących tyskie środowisko gimnazjalne. Kojarzy się z Wielkim Dyktandem Gimnazjalistów (jesień), konkursem wiedzy o Tychach pod hasłem ,Cudze chwalicie, swego nie znacie” (9 kwietnia) oraz matematycznym ,Matematyka się liczy” (maj).
- Jesteśmy również organizatorami seminariów dla nauczycieli biologii województwa śląskiego – podkreśliła dyrektorka. – Ich inicjatorem jest jedna z naszych nauczycielek, dr Bożena Zyznawska (wiceprezes Fundacji ,Silesia”).

Gimnazjum nr 5 jako jedyne w Tychach bierze udział w pilotażowym programie ,Moja szkoła chroni klimat Ziemi”.
- Prowadzimy monitoring energii elektrycznej i zużycia wody w szkole – powiedziała dr Zyznawska. – Raz w tygodniu dokonujemy odczytu stanu liczników wody i gazu oraz zużycia ciepła. Wszystko przeliczamy na jednego ucznia i obliczamy wskaźnik emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Uczniowie zaangażowani w program mają również za zadanie edukować rówieśników na temat klimatu, efektu cieplarnianego, alternatywnych nośników energii… Służy temu specjalna gazetka ścienna. Prezentacja wyników prac przewidziana jest na 26 kwietnia. Od nich zależy, czy program będzie rozpowszechniony.

Nieco wcześniej, 19 kwietnia, podczas obchodów Dnia Ziemi zaprezentowane zostaną efekty realizacji projektu ,Rozpal niepokój o Ziemię”.
- Uczniowie podzieleni na pięcioosobowe grupy pracują nad takimi tematami, jak: ,Zimowisko ptaków w mieście”, ,Drzewa – mocarze czasu”, ,Zagrożone gatunki roślin w Tychach” i kilku innymi – mówi dr Zyznawska.

W kalendarzu stałych imprez szkoły jest także ,Herbatka po angielsku”, która odbywa sią raz w roku.

Dumą szkoły są jej osiągnięcia sportowe. W ogólnej punktacji sportowej w roku 2000 zajęliśmy piąte miejsce w województwie.
- W tej chwili nasza drużyna dziewczęca bryluje w siatkówce – opowiada dyrektorka. – Mają pierwsze miejsce w mieście, pierwsze w województwie i zakwalifikowały się do zawodów ogólnopolskich.

,Piątce” udaje się również integracja osiedla ze szkołą. Dobry początek został uczyniony jesienią, kiedy na wspólnym pikniku bawili się uczniowie, ich rodzice oraz mieszkańcy osiedla. Jeśli tylko remont boiska szkolnego pozwoli, podobna impreza odbędzie się również wiosną.

Autor artykułu: JOLANTA PIEROŃCZYK

Szeptem o Afryce

Tuesday, March 26th, 2002

W piątek (5 kwietnia) w Galerii Fotografii B&B kolejny wernisaż. Tym razem prezentowane będą zdjęcia wykonane przez Krystynę Karlińską-Kubik, a wystawę zatytułowano “Szeptem o Afryce…”.

Autorka prac jest z zawodu ginekologiem-położnikiem. Od wielu lat w wolnych od pracy chwilach zwiedza świat i fotografuje. Spokój odnajduje w obcowaniu z naturą, poszukiwaniu piękna w miejscach, których nie skaziła cywilizacja.

Bielska ekspozycja to kontynuacja jej ulubionego afrykańskiego wątku. Fotografie wykonała w Kenii i na tanzańskiej wyspie Zanzibar. Wystawa była już prezentowana w kilku warszawskich galeriach.
Krystyna Karlińska-Kubik należy do Związku Polskich Fotografików Przyrodniczych i Związku Polskich Artystów Fotografików.

Autor artykułu: (net)