Po ciepłych i pogodnych dniach piłkarzom przyszło wyjść na boisko przy ulicy Jaskółczej i zmagać się z podmuchami wiatru i wirującymi w powietrzu płatkami śniegu. Walka rozgrywa mecze na żużlowej nawierzchni (w tym dniu błotnej), gdzie możliwość złapania kontuzji jest znacznie większa niż na murawie. Tak też było w meczu ze Stalą. Mimo, że obu zespołom nie można zarzucić woli zwycięstwa, pod bramkami niewiele się działo. Obie ekipy nie potrafiły rozwinąć udanych finezyjnych akcji skrzydłami, które na płycie trawiastej, gdzie piłka jest znacznie szybsza, mogą zaskoczyć przeciwnika.
Teoretycznie faworytem spotkania była Walka, która po rundzie jesiennej znajdowała się ta trzecim miejscu w ligowej tabeli przegrywając tylko ze Społem i ŁTS. Stal zajmowała miejsce dziesiąte. W boiskowej rywalizacji różnicy nie było widać żadnej i oba zespoły prowadziły wyrównaną grę z przewagą raz jednej, raz drugiej strony. Los okazał się łaskawy dla gości w 23. minucie, kiedy to Stal objęła prowadzenie dzięki celnemu trafieniu Mickiewicza. Podopieczni trenera Bogdana Foita nie cieszyli się jednak długo ze zdobytej bramki, gdyż już w trzy minuty później był remis. Z odległości jedenastu metrów celnym strzałem popisał się Szmidt. Do końca pierwszej odsłony napastnicy obu zespołów próbowali pojedynczymi akcjami zaskoczyć przeciwnika, ale tak naprawdę ani pod bramką Walki, ani Stali gorąco nie bywało.
Początek drugiej odsłony to przede wszystkim dynamiczne wejście Jacka Kusia (do niedawna występował niamal regularnie w pierwszej drużynie Walki Makoszowy) i strzał z lewej strony pola karnego z lewej nogi. Uderzenie było potężne, ale piłka zamiast w siatce wylądowała… za płotem w grupie parkujących samochodów. Potem groźnie atakował również Latak. Jego mocny strzał początkowo szybował w światło bramki, jednak ostatecznie futbolówka przeleciała nad poprzeczką. Gracze z ulicy Bytomskiej też nie byli dłużni rywalowi i wynikiem ich ataków był m.in. rzut wolny strzelany (bez efektu) z narożnika pola karnego. W roli głównej w tym zdarzeniu także wystąpił Latak, który sfaulował napastnika Stali i dostał za to zagranie żółty kartonik. (Pod względem kartek w żółtym odcieniu mecz zakończył się remisem 2:2. Obok Lataka w Walce ,wyróżnił” się jeszcze Żurek, w Stali: Trojnar i Turzyński). Trener Walki wprowadził do gry m.in. Szołtyska, który zastąpił Wańka.
Gdy wydawało się, że to spotkanie, rozgrywane chyba od początku przez obie drużyny na remis tak właśnie się zakończy, przyszła feralna 88. minuta. W zamieszaniu pod bramką Stali, pogubił się Trojnar, który własnemu bramkarzowi wybił piłkę z rąk, gdy ten już nieomal zażegnał niebezpieczeństwo. Konsekwencją takiego zagrania była utrata bramki i prawie już pewnego, jednego punktu. Z takiego obrotu sprawy najbardziej niezadowoleni byli kibice ekipy przejezdnej, którzy zawsze wiernie towarzyszą żółto-niebieskim ba boiskach przeciwnika.
Autor artykułu: WALDEMAR GRUDZIEŃ