Roman Pasiak ujawnił, że 30 grudnia złożył na ręce prezydenta Ostrowa Wlkp. Jerzego Świątka pismo, w którym rezygnuje ze stanowiska wiceprezydenta. Prezydent rezygnacji nie przyjął.
Uniknąć zarzutów
Roman Pasiak stwierdził, iż zdecydował się złożyć wspomniane pismo, by nie zarzucano mu, jak uczyniła to „Rzeczpospolita” z 17 lutego br., że będąc współwłaścicielem spółki zajmującej się wyceną i pośrednictwem w handlu nieruchomościami, jako wiceprezydent zajmuje się także sprawami nieruchomości.
- Zobowiązałem się, iż do końca 2002 roku zakończę prowadzenie działalności gospodarczej – mówi wiceprezydent Ostrowa. – Z chwilą, gdy zostałem zastępcą prezydenta zaprzestałem jej wykonywania. Jednak po podjęciu działań mających na celu likwidację spółki okazało się, że ze względów – głównie finansowych – nie będę mógł zakończyć działalności gospodarczej w sensie formalno – prawnym. Wykreślenie spółki z rejestru podmiotów prowadzących działalność przed końcem 2003 roku spowodowałoby, iż musiałbym ponieść z tego tytułu znaczne koszty finansowe. Umowa spółki została tak zmieniona, iż posiadam tylko jeden procent udziałów. Osobiście nie wykonują jednak żadnych usług.
W związku z powyższym, 30 grudnia 2002 roku, Roman Pasiak złożył pismo na ręce prezydenta Ostrowa, by ten odwołał go ze stanowiska wiceprezydenta. Jerzy Świątek nie podzielił obaw swego zastępcy.
Ulga inwestycyjna
Stwierdził, że gdyby Roman Pasiak wykreślił firmę z ewidencji, to musiałby zwrócić całą ulgę inwestycyjną jaką spółka wiceprezydenta otrzymała z chwilą rozpoczęcia działalności.
- Przecież Roman Pasiak, gdy zaczynał działalność gospodarczą nie mógł wiedzieć, iż w przyszłości zostanie wiceprezydentem – mówi Jerzy Świątek. – A wspomniany jeden procent udziałów mój zastępca musiał sobie zostawić tylko ze względów fiskalnych.
Autor artykułu: BIN