Prawicowi radni wytykają prezydentowi Ostrowa, że prowadzi polityczną czystkę
i obstawia się swoimi dawnymi kolegami. Jerzy Świątek niewiele sobie z tego robi.
Burzę wokół ostatnich zmian personalnych w magistracie rozpętał list rajców prawicy, którzy stwierdzili wprost, że to co wyczynia prezydent w sprawach kadrowych, to czystki o charakterze politycznym, nie mające nic wspólnego z rzetelną oceną pracowników. Prezydent broniąc się przed tymi zarzutami twierdzi, że zwolnił tylko ludzi ze ścisłego kierownictwa poprzedniej ekipy, ale na pewno owe zmiany nie miały nic wspólnego z polityką. Wyjaśnienia Jerzego Świątka nie przekonały radnych prawicy, którzy nie mają wątpliwości, iż prywata uprawiana przez prezydenta Ostrowa w sprawach kadrowych działa na szkodę miasta i jest sprzeczna z jego przedwyborczymi deklaracjami. Aby nikt im nie zarzucił, że są gołosłowni, jako przykład podali zatrudnienie w magistracie teściowej syna.
Stanąć przed lustrem
Prezydent Jerzy Świątek niechętnie wypowiada się na temat ludzi z ekipy Mirosława Kruszyńskiego, którzy równie dobrze potrafili zadbać o swoje interesy.
- To już historia, a osoby te muszą dziś stanąć przed lustrem i odpowiedzieć sobie, czy wykorzystywały swoje stanowiska, by załatwić atrakcyjną posadę bliskim i znajomym – mówi prezydent.
Jarosław Urbaniak, dziś przewodniczący Klubu Radnych Prawicy, a w poprzedniej kadencji członek Zarządu Miasta, nie przypomina sobie, żeby prawica przy obsadzie ważnych stanowisk w mieście kierowała się układami koleżeńskimi i rodzinnymi.
Pytany o zatrudnienie przez dyrektora biblioteki Artura Derewieckiego swojej teściowej, odpowiada, że wcześniej nic na ten temat nie wiedział. – Dlatego byłem tą sprawą zaskoczony – mówi Urbaniak. – Uważam, że takie postępowanie jest naganne. Jednak w zupełnie innych kategoriach trzeba podchodzić do roszad personalnych dyrektora biblioteki, aniżeli prezydenta miasta.
Aleksandra Kierstein, która w okresie rządów Mirosława Kruszyńskiego była wiceprzewodniczącą Rady Miejskiej, zastępcą prezydenta, a przez ostatnie cztery lata przewodniczącą Rady, również nie przypomina sobie, by prawica w polityce kadrowej preferowała znajomych i rodzinę.
- Nie ja zajmowałam się sprawami kadrowymi – mówi. – Za politykę kadrową odpowiedzialny był prezydent Kruszyński i sekretarz Stanisław Krakowski.
Kij ma dwa końce
Mirosław Kruszyński, który jest obecnie wiceprezydentem Poznania, nie chciał rozmawiać na temat kadrowych zmian w ostrowskim magistracie. – Nie będę komentował żadnych spraw dotyczących Ostrowa – powiedział. Nie chciał też mówić o swoich decyzjach personalnych, mimo że w mieście mówi się o grupie osób piastujących za jego rządów eksponowane stanowiska i w różny sposób ze sobą powiązanych.
Wśród nich wymieniany jest obecny zastępca burmistrza Jarocina Witosław Gibasiewicz, który był wiceprezesem Holdikomu, a jego ojciec Bogdan Gibasiewicz zasiadał w tym czasie w Radzie Nadzorczej spółki Wodkan SA. Witosław Gibasiewicz jest zięciem byłego senatora RP Jerzego Pietrzaka. Natomiast syn ekssenatora jest zięciem Aleksandry Kierstein.
O interesy swojej rodziny potrafił zadbać także członek Zarządu Miasta poprzedniej kadencji, Alojzy Motylewski. Jego córka Agnieszka Motylewska – Mulnik zasiadała w Radzie Nadzorczej spółki Targowisko Miejskie. Na miejsca w radach nadzorczych mogli liczyć również radni. Ewaryst Ruf zasiadał w Holdikomie, a Henryk Mikołajczyk – w Wodkanie. Na tej liście jest również Magdalena Sadowska, siostra Radosława Torzyńskiego, byłego architekta miejskiego, która jest pracownikiem Urzędu Miejskiego, obecnie na urlopie macierzyńskim.
Z kolei w Starostwie Powiatowym kierownikiem Wydziału Spraw Obywatelskich jest Dorota Lechman, szwagierka Mirosława Kruszyńskiego. Były prezydent Ostrowa jest również chrzestnym syna Marka Dziamskiego, kierownika Referatu Ewidencji Gospodarczych Urzędu Miejskiego. – Nie zaprzeczam, ale i nie potwierdzam – mówi Marek Dziamski. Jeden z naczelników Urzędu Miejskiego, który prosił o zachowanie anonimowości stwierdził, że gdy Mirosław Kruszyński został prezydentem, to w ciągu trzech pierwszych miesięcy swoich rządów wymienił blisko 30 pracowników w magistracie.
Dawni koledzy
Po kilku miesiącach rządów Jerzego Świątka jest również sporo zmian w mieście. Dobrze poinformowani mówią, że są to dawni koledzy prezydenta. Do takich zalicza się m.in. wiceprezydenta Romana Pasiaka, naczelnika Wydziału Architektury i Urbanistyki Andrzeja Jaronia, prezesa Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej Marka Tomaszewskiego, prezesa Holdikomu Stanisława Wegnera czy pracownika Kancelarii Prezydenta Antoniego Dudziaka. Natomiast dziś na sesji ma zostać „przyklepany” nowy sekretarz miasta – Henryk Zieliński. To człowiek, o którym mówi się, że nieformalnie kierował kampanią wyborczą Jerzego Świątka.
- Czy to dziwne, że na ważne stanowiska zatrudniam ludzi, których znam od strony zawodowej i wiem, że się na nich sprawdzą – mówi prezydent.
Aleksandra Kierstein
przew. RM (1998 – 2002)
Kadra urzędnicza podstawowego pionu winna być odporna na zmiany polityczne. Bardzo podobał mi się pomysł na wprowadzenie służby cywilnej w urzędach państwowych i również w samorządach winno być tak samo. Nie mówię tu oczywiście o tych kilku stanowiskach, na których prezydent ma prawo dokonać zmian, by otoczyć się ludźmi, którym ufa. Jeszcze raz podkreślam, że pion urzędniczy w magistracie powinien być jak najbardziej stabilny.
Włodzimierz
Popławski
wiceprezydent Ostrowa (1983-89)
Jestem przekonany, że dla dobrego funkcjonowania urzędów na szczeblu samorządowym pozycja urzędników winna być jak najbardziej stabilna. Nie powinno robić się kadrowych rewolucji, gdy tylko zmienia się ekipa rządząca. Nowy prezydent, moim zdaniem, musi mieć jednak pełne prawo dobierać sobie ludzi na strategiczne stanowiska, takie jak: wiceprezydent, sekretarz, czy skarbnik.
Autor artykułu: Ryszard Binczak