Lasy i pola w okolicach Borowa i Sierzchowa,
w podkaliskiej gminie Opatówek, wciąż usłane sš niewybuchami.
Właśnie tutaj podczas II wojny światowej zlokalizowane były niemieckie magazyny broni. Część z nich zniszczyli sami Niemcy. To co pozostało rozsiane jest na blisko 90 hektarach. Aby zapobiec nieszczęściu władze gminy Opatówek już od blisko 10 lat regularnie przeprowadzają akcje oczyszczania terenu. Dotychczas unieszkodliwiono przeszło 1600 sztuk różnego rodzaju niewypałów i niewybuchów.
Trzy eksplozje
Wczoraj do Borowa zjechało 35 policjantów z Kalisza, Ostrowa Wielkopolskiego i Poznania oraz patrol saperski z jednostki wojskowej w Inowrocławiu.
- Przeczesaliśmy sektor, w którym, jak przypuszczam, były zmagazynowane pociski o kalibrze 220 milimetrów – wyjaśnia nadkom. Ireneusz Dziubek z nieetatowej grupy rozpoznania sapersko-minerskiego Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu. – Na miejscu musieliśmy zdetonować sektor pocisków, których nie mogliśmy przenieść i przewieźć na poligon. Były one tak niebezpieczne. Z niektórych wyciekała nitrogliceryna. Saperzy ocenili, że jest zbyt duże ryzyko, aby je przemieszczać. Dotychczas spenetrowaliśmy i oczyściliśmy dwie trzecie terenu do głębokości półtora metra.
Borowem wstrząsnęły wczoraj trzy eksplozje. Odłamki pocisków zostały rozrzucone na odległość ponad pół kilometra. Wczeniej został wstrzymany wszelki ruch. W zabezpieczaniu miejsca akcji pomagali strażacy z jednostek OSP.
Opieka saperów
Mimo upływu lat, pozostawiona broń nadal odkrywana jest podczas prac polowych, budów, czy przez uczestników wycieczek. Teren znajduje się pod stałą opieką saperów.
- W ciśgu kilku godzin znaleźliśmy: dwanaście pocisków
kaliber 220 milimetrów, jedenaście pocisków 45 milimetrów oraz cztery pociski kaliber 88 milimetrów – wylicza zastępca dowódcy patrolu rozminowania, starszy sierżant Józef Melon z jednostki wojskowej w Inowrocławiu. – Pociski te trafią na poligon w Biedrusku, gdzie zostaną zdetonowane. Ze względów bezpieczeństwa jest to niemożliwe, aby detonować je bliżej. Groziłoby to pożarem lub zranieniem przypadkowych osób. Rozrzut odłamków jest bardzo duży i nie bylibyśmy w stanie zabezpieczyć całej okolicy. A przy niszczeniu takich pocisków musi być duża widoczność.
Szkolenie dla policjantów
Akcja oczyszczania terenu z niewybuchów była dla policjantów okazją do podniesienia swoich umiejętności. Przy użyciu podręcznego laboratorium funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu badali miejsca detonacji.
- Pobieraliśmy próbki z miejsca wybuchu i na ich podstawie określimy, jaki materiał wybuchowy został użyty do konstrukcji bomby – wyjaśnia komisarz Radosław Jądrzak z laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. – Możemy stwierdzić również na ile substancja zmieniła się pod względem chemicznym, jeli chodzi o sam proces wybuchu w porównaniu do jej stanu pierwotnego.
Śmiertelne zagrożenie
Mimo prowadzonych regularnych akcji oczyszczania terenu zagrożenie nadal jest bardzo duże.
- Do dzisiaj żyją ludzie, którzy podchodzili do tego z niefrasobliwością i są kalekami – dodaje nadkom. Dziubek. – Najbardziej groźni są poszukiwacze skarbów. Ludzie, którzy uważają, że znajdzie się tutaj coś ciekawego. Mogę zapewnić, że niczego poza zagrożeniem dla zdrowia i życia tutaj nie znajdziemy.
Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI