Archive for May, 2003

Muth odwołany

Friday, May 23rd, 2003

Włodzimierz Muth nie jest już kierownikiem kaliskiej delegatury Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu. Jego obowiązki przejęła Anna Zarębska. Walerian Szymański, dyrektor generalny Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, zaprzecza jakoby była to decyzja polityczna. Włodzimierz Muth wiązany jest z prawą stroną sceny politycznej.

- O jego odwołaniu decydowały tylko i wyłącznie względy merytoryczne i organizacyjne – wyjaśnia Szymański. – W każdej instytucji występują przesunięcia w wyniku bieżącego funkcjonowania. Odwołanie pana Mutha ze stanowiska nie wiąże się z jego zwolnieniem z pracy. Nadal jest on pracownikiem urzędu.

Nie wiadomo jednak jakie stanowisko obejmie były już kierownik.

- Na razie się nad tym zastanawiamy – dodaje Szymański. – Być może będzie to nowo powstający oddział zarządzania środkami strukturalnymi. Nie wiadomo jednak czy będzie się tym zajmowała delegatura. Obecnie urząd przechodzi restrukturyzację. Podejmujemy takie kroki, które usprawnią jego działanie.

Autor artykułu: AND

Myśliwi pod obstrzałem

Friday, May 23rd, 2003

Obrońcy zwierząt oskarżają myśliwych o bezkarne strzelanie do psów.
Kilka dni temu na oczach właściciela został zastrzelony rasowy alaskan malamut.

Rodowodowy pies znajdował się zaledwie kilka metrów od opiekuna. Zdarzenie miało miejsce w okolicach Brzezin.

Czysty bandytyzm

- To czysty bandytyzm – mówi ze łzami w oczach Andrzej Dulnik, który w ten sposób stracił swojego najlepszego przyjaciela. – Wyszedłem z psem do lasu na spacer. Przez dwadzieścia lat byłem górnikiem i mam pylicę. Szliśmy leśną drogą. Doszedłem do polany. Chciałem zobaczyć czy rosną już grzyby i się schyliłem. Pies spokojnie siedział niedaleko. Chwilę później padł strzał. Nie wiedziałem co się stało. Podbiegłem do niego. Za chwilę zobaczyłem osoby w strojach myśliwskich, a jedna z nich miała sztucer na plecach.
Mężczyzna wskazał nawet konkretne nazwiska. Jednym ze sprawców miał być miejscowy leśniczy, a innym obywatel Niemiec. Dochodzenie w tej sprawie wszczęła policja.

- Obecnie ustalane są okoliczności zdarzenia – wyjaśnia podinspektor Barbara Buśkiewicz, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kaliszu.

Zatarte ślady

Podobnych zdarzeń odnotowano w ostatnich tygodniach znacznie więcej. W ubiegłym tygodniu został zastrzelony pies w Zborowie (gm. Żelazków). Właścicielka nie zgłosiła sprawy na policję, ponieważ zastrzelone zwierzę zostało ukryte przez sprawców. O wszystkim zostało powiadomione jednak Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Kaliszu.

- Pies został postrzelony i bardzo długo się męczył zanim zdechł – mówi właścicielka psa, prosząc o anonimowość. – Jesteśmy przekonani, że zrobili to myśliwi. Żeby sprawa nie wyszła na jaw postanowili zatrzeć ślady.

Walka z wiatrakami

Od miesięcy z myśliwymi strzelającymi do zwierząt domowych walczy Stowarzyszenie Przyjaciół Zwierząt w Ostrzeszowie. Po jego interwencji udało się pociągnąć do odpowiedzialności mężczyznę, który zastrzelił psa w Doruchowie. Niedawno sąd uznał Jana K. winnym. Myśliwy musiał zapłacić 100 złotych na rzecz Stowarzyszenia oraz kilkaset złotych na Skarb Państwa i pokryć koszty procesu.

- Mimo że kwota była symboliczna, to i tak pieniądze te musieliśmy ściągnąć przez komornika – tłumaczy Robert Nowak, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Zwierząt w Ostrzeszowie. – Większość myśliwych pozostaje jednak bezkarna. Mimo posiadanych przez nas dowodów łamania prawa, prokuratury odmawiają wszczęcia postępowania. Często zabijane są psy, które spacerują nawet z dziećmi. Myśliwi czują się bezkarni.

Wina kłusowników?

Prawo strzelania do bezpańskich psów stwarza myśliwym ustawa z czerwca 2002 roku.

- Daje ona możliwość redukcji zdziczałych psów i kotów – tłumaczy Marek Przybylski, łowczy okręgowy. – Muszą być jednak spełnione określone warunki. Myśliwy może strzelać tylko wówczas, gdy pies jest bez dozoru, stwarza zagrożenie dla dziko żyjących zwierząt i znajduje się w odległości przynajmniej 200 metrów od zabudowań. Cały czas napiętnuję tych myśliwych, którzy nadużywają przepisów. Z naszej strony może im grozić zawieszenie w prawach do polowania na okres roku. Pojedyncze przypadki nie mogą rzutować na całe środowisko myśliwych. Wielokrotnie to kłusownicy ubrani w stroje myśliwskie strzelają do psów, które zaczynają im przeszkadzać.

Wątpliwości rzecznika

Ostrzeszowskie stowarzyszenie nie zamierza jednak rezygnować z walki z nieuczciwymi myśliwymi.

- Posiadane przez nas informacje przesłaliśmy do Komendy Głównej Policji – dodaje Robert Nowak. – Zwróciliśmy się także do Rzecznika Praw Obywatelskich, który podzielił nasze wątpliwości, dotyczące przepisów upoważniających myśliwych do strzelania, do zwierząt domowych.

Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI

Trafiony pilotaż

Wednesday, May 21st, 2003

Na półmetku jest już pilotażowy program selektywnej zbiórki odpadów komunalnych w Ostrowie. Wprowadził go Zakład Oczyszczania i Gospodarki Odpadami MZO S.A., który na początku roku przeprowadził specjalne badania sondażowe. Wówczas zdecydowana większość mieszkańców północno-wschodniej części miasta wykazała zdecydowaną gotowość do rozpoczęcia segregacji. Akcja objęła swoim zasięgiem tylko trzy ulice: Grabowską, Nową Krępę i Wenecję. Każde gospodarstwo domowe zaopatrzono w żółte worki, do których mieszkańcy wrzucają: szkło, plastik, aluminium i papier. Surowce te pracownicy MZO segregują na terenie zakładu, a następnie poddawane są one ponownemu przetworzeniu. Program spotkał się z dużą aprobatą społeczną. Świadczą o tym uzyskiwane ilości zebranych odpadów: 1472 kg w lutym, 2153 kg w marcu oraz 2682 kg w kwietniu. Wśród zebranych surowców wtórnych najwięcej było szkła oraz butelek typu PET. W drugiej połowie roku ZOiGO MZO S.A. planuje rozszerzyć program na cały rejon północno-wschodni.

Autor artykułu: AGAT

Gdyby w szkole wybuchł pożar

Wednesday, May 21st, 2003

W szatni Zespołu Szkół nr 1 przy ulicy Tuwima w Kaliszu wybuchł wczoraj groźny pożar. Wszyscy uczniowie zostali natychmiast ewakuowani. Na szczęście były to ćwiczenia.

Ćwiczenia zorganizował Wydział Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych Urzędu Miejskiego w Kaliszu wspólnie z Komendą Miejską Państwowej Straży Pożarnej. Według scenariusza ogień pojawił się około godz. 11 w szatni szkolnej. Aby zwielokrotnić efekt użyto specjalnego urządzenia do wytwarzania dymu. Natychmiast po jego zauważeniu powiadomiono straż pożarną. Kilka minut później na miejsce przybyły pierwsze jednostki. Najpierw dotarli ochotnicy z osiedla Dobrzec. Jako kolejne dotarły jednostki zawodowej straży pożarnej i OSP Lis. W tym czasie cały budynek został już ewakuowany.

- Ćwiczenia mają na celu przede wszystkim sprawdzenie umiejętności ewakuacji budynków oświatowych – tłumaczy kapitan Wojciech Grabarek z KM PSP w Kaliszu. – Dużą rolę odgrywają tutaj nauczyciele i oni w głównej mierze są odpowiedzialni za prawidłową, szybką i bezpieczną ewakuację. Dla samej straży pożarnej jest to doskonała okazja do sprawdzenia swoich umiejętności w budynkach o skomplikowanych ciągach komunikacyjnych.
Wczoraj nie wszystko przebiegało zgodnie z planem.

- Pewne uchybienia wystąpiły podczas samej organizacji ewakuacji dzieci – mówi Aleksander Quoos, naczelnik Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Spraw Obronnych UM w Kaliszu. – Czekanie z ich wyprowadzeniem w miejscu zagrożenia oraz przechodzenie w pobliżu przez całą grupę z nauczycielem jest niedopuszczalne, a tego typu sytuacje się zdarzały.

Ćwiczenia były również okazją do sprawdzenia zabezpieczeń przeciwpożarowych szkoły. Poprzedziła je odpowiednia kontrola.

- Włamania do szkół, zwłaszcza do pracowni komputerowych sprawiły, że zaczęły one zabezpieczać się w sposób niekontrolowany – dodaje naczelnik. – Uczniowie często niszczą oznaczenia drogi ewakuacyjnej. W szkole, w której odbywały się ćwiczenia, zablokowany był wjazd na boisko szkolne. Dopiero po naszej interwencji zostało to usunięte.

Autor artykułu: AND

Wójt przywiózł wózek

Wednesday, May 21st, 2003

Elektryczny wózek inwalidzki i rower elektryczny z zagranicy otrzymał 14-letni Artur Janczak z Czołnochowa (gmina Gizałki). Cenny sprzęt przywiózł dla niepełnosprawnego chłopca wójt Gizałek, Włodzimierz Lehmann. Nieodpłatnie przekazało go duńskie stowarzyszenie, które zajmuje się pomocą dla Polski.
Artur cierpi na rdzeniowe zanikanie mięśni. Nie chodzi już od ośmiu lat. Jest uczniem drugiej klasy Gimnazjum w Gizałkach. Dotychczas poruszał się zwykłym wózkiem, napędzanym siłą mięśni rąk. Ograniczało to samodzielność chłopca i możliwość jego poruszania się. Wózek elektryczny był jego wielkim marzeniem, a już w ogóle nie spodziewał się elektrycznego roweru.

– Teraz Arturowi będzie dużo łatwiej poruszać się – wyjaśnia matka chłopca, Hanna Janczak. – Do wielu miejsc będzie w stanie dotrzeć samodzielnie. A muszę podkreślić, że właśnie poczucie samodzielności i niezależność jest dla niego bardzo ważne.
Pani Hanna dodaje, że ich rodziny nigdy nie byłoby stać na zakup takiego sprzętu.

Autor artykułu: CON

Kredytowa pułapka

Wednesday, May 21st, 2003

Szybkie kredyty obiecuje jedno z towarzystw mających swoje przedstawicielstwo w Ostrowie Wlkp. Niestety, umowa jest tak sporządzona, że po wpłaceniu zaliczki klient często zostaje na lodzie.

Korzystne z pozoru warunki

Firma proponuje bardzo korzystne z pozoru warunki. Wystarczy wpłacić cztery procent wartości pożyczki tytułem opłat manipulacyjnych. Jednak coraz częściej zdarza się, że nawet po uiszczeniu żądanej kwoty nie ma ani oczekiwanego kredytu, ani zwrotu wpłaconej sumy. Poszkodowane osoby twierdzą, że jest to nieuczciwe. Kilka osób powiadomiło już policję.

Postępowanie prowadzi Sekcja Przestępstw Gospodarczych KPP. W tego typu przypadkach czynności są jednak skomplikowane, gdyż na ogół na miejscu znajduje się jedynie przedstawicielstwo lub filia firmy kredytowej, a centrala mieści się w innym mieście. Wymaga to wielu czynności wyjaśniających.

Klienci są winni

Dodatkową trudnością są częste zmiany pracowników w terenowych placówkach. We wspomnianym towarzystwie przez ostrowskie biuro w ciągu zaledwie kilku ostatnich miesięcy przewinęło się czterech pracowników.

- Z naszej strony wszystko jest uczciwe – zapewnia szef towarzystwa, któremu zarzucane są oszustwa. – To klienci nie wywiązują się z zawartych umów i nie mogą do nikogo mieć pretensji, że na tym tracą. Nie widząc innego wyjścia przysyłają skargi na naszych pracowników lub idą na policję.

asp. sztab.
Edward
Cukiernik
rzecznik
KPP Ostrów

Tego rodzaju przypadki nie są odosobnione. Najczęściej na początku żąda się zaliczki i od tego uzależnia się udzielenie kredytu. Jednak w treści umowy umieszcza się jeszcze szereg dalszych warunków, np. dotyczących stałych dochodów. Najczęściej ten fragment umowy pisany jest drobnym drukiem. Klienci nie czytają dokładnie i podpisują umowę w ciemno. W takich sytuacjach trudno komuś udowodnić, że celowo dopuścił się oszustwa.

Autor artykułu: MWE

Samoobrona przed posłem?

Wednesday, May 21st, 2003

Poseł Józef Skutecki z Samoobrony został przegnany z warsztatu samochodowego po tym, jak próbował odjechać autem bez uregulowania rachunku.

Parę miesięcy temu do warsztatu Jacka Jakubowskiego trafił samochód dostawczy iveco należący do firmy „Mineral” posła Józefa Skuteckiego z Samoobrony. Auto miało rozbity bok od strony pasażera. Rzemieślnik umówił się z parlamentarzystą, że koszt naprawy łącznie z lakierowaniem wyniesie 5 tysięcy złotych.

Chciał wykiwać?

- Później dogadaliśmy się, że wykonam jeszcze szereg innych napraw – mówi właściciel warsztatu. – Wszystko odbywało się według układu klubowego. Obaj jesteśmy w tej samej partii. Ostateczny koszt remontu wyniósł 17 tysięcy złotych. W pewnym momencie zorientowałem się jednak, że poseł chce mnie po prostu wykiwać. Zamówił naprawę pompy wtryskowej. Nie miałem jednak części i powiedziałem, żeby przywiózł pieniądze, to załatwię to u kogoś innego. Ale się nie pojawił w umówionym terminie. Później jeszcze chciał mnie wrobić w wymianę ogumienia. W miniony piątek poseł przyszedł po auto. Dobrze wiedział, że nie było mnie w tym dniu w Kaliszu. Uregulował jedynie część rachunku, w sumie 10 tysięcy złotych i próbował odjechać. Na szczęście pracownicy w porę zamknęli bramę.

Inna rzeczywistość

Poseł Józef Skutecki bardzo dba o swoją prywatność. Niedawno zmienił numer telefonu komórkowego. Swoim pracownikom zabronił go udostępniać innym. Wczoraj to poseł skontaktował się z nami. Na pytanie o oskarżenia stawiane przez Jacka Jakubowskiego odpowiada, że to on padł ofiarą mechanika.

- Inne były ustalenia, a inna jest rzeczywistość – kwituje Józef Skutecki i po chwili dodaje: – Umówiliśmy się na słowo, ponieważ byliśmy w bliskiej komitywie. W samochodzie świeciła się kontrolka oznaczająca inne niebezpieczeństwa. Poprosiłem więc o sprawdzenie układu hamulcowego. Nie wiem, czy zostały wymienione jakieś części, a jeśli tak, to czy są one nowe czy pochodzą z odzysku. Moim zdaniem ostateczna cena została zawyżona. Do tej uzgodnionej wcześniej dołożyłem znacznie więcej z własnej woli. Jeszcze w poniedziałek pytałem, czy się dogadamy.

Nadzieja w Lepperze

Wczoraj warsztat Jacka Jakubowskiego odwiedzili policjanci.

- Pokazałem fakturę, wszystkie kalkulacje i ostateczny rachunek – mówi Jakubowski. – Naprawiłem układ kierowniczy, hamulcowy i jeszcze kilka innych drobnych części. Wszystko wyliczyłem co do złotówki. Jako posłowi i znajomemu policzyłem znacznie taniej. Myślałem, że jest człowiekiem wiarygodnym. Wcześniej wszystko odbywało się bez problemów. A teraz chciał uciec samochodem i jeszcze się policją odgraża, że auto siłą odbierze. I to jest działanie posła Rzeczypospolitej? Jak on mnie chce wykiwać, to co dopiero z innymi obywatelami. Ten człowiek uważa, że wszystko mu wolno.

Jacek Jakubowski zapowiada, że sprawy nie popuści. Kontaktował się już ze swoim prawnikiem.

- Są jeszcze ludzie nad Skuteckim – mówi i wyciąga swoje zdjęcia z Andrzejem Lepperem.

Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI

Zbudował sobie sąd

Tuesday, May 20th, 2003

Ogromny dług wobec ZUS-u ma firma, która w latach 1991-1995 wznosiła gmach kępińskiego sądu. To tutaj właśnie toczy się rozprawa przeciwko Andrzejowi F. – współwłaścicielowi i dyrektorowi dużej firmy budowlanej, któremu zarzuca się, że przez kilka miesięcy nie odprowadzał do ZUS-u składek pracowniczych. Doniesienie do prokuratury w sprawie Andrzeja F. złożył Zakład Ubezpieczeń Społecznych, którego zaniepokoiły trwające od miesięcy nieprawidłowości w tej firmie. Chodzi tutaj o zadłużenie sięgające nawet kilkuset tysięcy złotych. Jak ogólnie wiadomo, firma oskarżonego w latach 2001- 2002 borykała się z dość poważnymi problemami.
Teraz budowniczy sądu trafił do niego w zupełnie innej roli. Andrzej F. tłumaczy się ze swoich długów wobec ZUS-u. Tymczasem najbardziej pokrzywdzonymi są sami pracownicy, którzy cieszyli się, że mają jakąkolwiek pracę. Prawdopodobna przyczyna tej bezprecedensowej sprawy jest taka, że właściciel stanął przed wyborem utrzymania firmy za każdą cenę lub też ogłoszenia jej upadłości.

Autor artykułu: DAR

Dzień dobry w Ostrowie

Monday, May 19th, 2003

Setki ostrowian bawiły się na sobotnim festynie „Dzień dobry, Wielkopolsko” w Ostrowie Wielkopolskim. W Parku Miejskim już od godzin południowych na mieszkańców czekało wiele atrakcji. Na estradzie prezentowały się zespoły artystyczne z gmin powiatu ostrowskiego, a ponadto wszystkie samorządy uruchomiły własne stoiska, na których promowały swoje osiągnięcia. Nie zabrakło degustacji, przejażdżek bryczkami i pokazu mody. Organizatorzy najbardziej obawiali się o pogodę, ta jednak dopisała.

Trochę oddechu

- W codziennym, szarym życiu potrzeba nam trochę oddechu, duchowego odpoczynku. Mieszkańcy Ostrowa zasługują na takie imprezy. Będziemy się starali, aby w okresie wiosenno-letnim było ich więcej – powiedział prezydent miasta, Jerzy Świątek.

Festyny „Dzień dobry, Wielkopolsko” odbywają się od czterech lat. Do tej pory zorganizowano już 18 takich imprez. Poprzednia miała miejsce w Rawiczu i zgodnie z tradycją, od tamtejszych samorządowców władze miasta i powiatu ostrowskiego otrzymały w prezencie upominki. Wśród gości festynu znaleźli się parlamentarzyści Genowefa Ferenc i Grzegorz Woźny, wicemarszałkowie województwa Kazimierz Kościelny i Józef Racki oraz wicewojewoda Jerzy Błoszyk.

Nie poddają się zwątpieniu

- Jestem dumny, że o naszych osiągnięciach mogę mówić w towarzystwie tak znakomitych gości – podkreślił starosta, Włodzimierz Jędrzejak. – Nasze firmy są znane w całej Polsce, zdobywając prestiżowe wyróżnienia i tytuły. Ludzie kultury i sztuki organizują przedsięwzięcia, których nie powstydziłaby się Europa. Sportowcy, zarówno amatorzy, jak i zawodowcy, sięgają po najwyższe laury w kraju. Nasza lokalna społeczność nie poddaje się tak łatwo zwątpieniu i zniechęceniu.

Wieczorem na ostrowian czekał ogromnych rozmiarów tort z emblematem Obywatelskiego Komitetu EuroOstrów. Impreza zakończyła się koncertem znanej grupy Leszcze. Muzycy długo kazali czekać na siebie, ale zrekompensowali to znakomitym koncertem, w którym znalazły się wszystkie ich popularne przeboje.

Autor artykułu: MWE

Szukają ogniska wścieklizny

Monday, May 19th, 2003

Masowy odstrzał lisów i jenotów w lasach gminy Trzcinica rozpoczęły w minioną sobotę kępińskie koła łowieckie. To prewencyjna akcja, którą – jak już informowaliśmy – zarządził Powiatowy Inspektor Weterynarii w Kępnie po odnalezieniu chorego na wściekliznę lisa. W miniony weekend myśliwi upolowali kilkanaście lisów. Teraz ich próbki trafią do laboratorium.

Autor artykułu: ART