Archive for June, 2003

Z Caritasem pod namiotem

Saturday, June 21st, 2003

Dwa tysiące dzieci z najuboższych rodzin z terenu całej diecezji kaliskiej
spędzi letnie wakacje w Przedborowie koło Mikstatu.

Jest to jedna z największych akcji letnich organizowanych w kraju, którą wspiera wiele parafii. – W minionych latach nasza pomoc polegała głównie na wspieraniu akcji prowadzonych przez poszczególne parafie – mówi ksiądz Ryszard Krakowski, zastępca dyrektora Caritas diecezji kaliskiej. – Nikt dokładnie nie liczył ile dzieci w ubiegłym roku wysłały parafie z naszej diecezji na wakacje. Myślę, że mogła to być grupa około 700 osób. Tym razem wyjedzie trzy razy więcej, a doskonale zdajemy sobie sprawę, że potrzeby są jeszcze większe.
Podczas wakacji w Przedborowie odbędzie się dziewięć tygodniowych turnusów. Pierwsze dzieci przyjadą na letni wypoczynek już w poniedziałek, 23 czerwca.

Nie tylko dla ubogich

Kaliski Caritas pomaga ubogim ludziom od jedenastu lat. Powstał wraz z utworzeniem diecezji. – Organizacja letniej akcji dla dwóch tysięcy dzieci jest dla nas ogromnym wyzwaniem – mówi ksiądz Sławomir Grześniak, dyrektor Caritas diecezji kaliskiej.
Na wakacje do Przedborowa wyjadą przede wszystkim dzieci pochodzące z ubogich rodzin, których nie stać na zapewnienie wypoczynku swoim pociechom. Wyjedzie również młodzież z rodzin zamożniejszych, ale ta grupa będzie musiała zapłacić za pobyt na obozie.

- Będzie to pewna forma integracji – mówi ksiądz Grześniak. – Nie można bowiem od najmłodszych lat tworzyć podziałów między dziećmi tylko dlatego, że stan majątkowy ich rodziców jest różny.

Dyrektor Caritasu nie ukrywa, że już dawno myślał o tym, by stworzyć bazę, w której tanim kosztem będzie można zorganizować wypoczynek dla jak największej ilości dzieci. Wybór padł na Przedborów, gdyż miejscowość ta leży w samym centrum diecezji i jest otoczona pięknymi lasami.

Wolontariusze pomogą

Turnusy wypoczynkowe zaczynać się będą w poniedziałki w godzinach rannych, a kończyć w soboty w godzinach popołudniowych. Koszt utrzymania jednego dziecka wyliczono na około 150 złotych. Rodzice z najuboższych rodzin nie zapłacą za swoje dziecko ani złotówki. Natomiast parafie, z których dzieci wyjadą do Przedborowa dopłacą do każdej osoby po 50 złotych. Pieniądze te pochodzą z funduszy wakacyjnych zbieranych właśnie w parafiach.

- Organizując wypoczynek dla tak dużej grupy, możemy to zrobić za znacznie mniejsze pieniądze niż robiły to wcześniej we własnym zakresie poszczególne parafie – tłumaczy ksiądz Sławomir Grześniak.

W Przedborowie dziećmi opiekować się będą wolontariusze, księża i siostry zakonne. Na grupę dziesięciu dzieci przypadał będzie jeden opiekun. – Wyjazd do Przedborowa nie będzie dla tych dzieci tylko wakacyjną przygodą – twierdzi dyrektor Caritas. – Chcemy, by znalazły tu prawdziwe ciepło i pomoc w swoich życiowych problemach.

Obozowicze spać będą w namiotach, w których ustawiono łóżka polowe. Postawiono też domy dla kadry i sanitariaty. Przygotowane zostało także małe kąpielisko. Cała leśna inwestycja jest tak pomyślana, by w przyszłości można było obóz rozbudować i przyjąć nawet trzy tysiące osób.

Autor artykułu: Ryszard BINCZAK

Montownia w Nigerii

Saturday, June 21st, 2003

Właściciel korporacji naftowej w Nigerii Kingston McGreene był gościem prezydenta Ostrowa Wlkp. Jerzego Świątka. Jego przyjazd związany był z podjętymi rozmowami w firmie ZAP PETRO w sprawie zakupu dystrybutorów paliw.

McGreene zna Polskę, gdyż studiował w naszym kraju. Teraz zamierza inwestować w sieć stacji paliw na terenie Nigerii. Ostrowska firma ma szansę, aby być głównym dostawcą dystrybutorów do tych stacji. Podpisanie umowy – kontraktu może wiązać się z uruchomieniem przez ZAP PETRO montowni w Nigerii.

- Byłoby to bardziej zasadne, niż transport gotowych wyrobów – powiedział Kingston McGreene. – Sąsiednie, silnie rozwijające się kraje stanowią potencjalne duże rynki zbytu dla firm inwestujących w produkcję na terenie Nigerii.

Autor artykułu: MWE

Gdzie Kalisz, gdzie Bałtyk?

Tuesday, June 17th, 2003

W Kaliszu zainaugurowano „Dni Morza” w Wielkopolsce.
Uroczystość zbiegła się z 85. rocznicą powołania Marynarki Wojennej RP.

Uroczysta impreza przygotowana została przez Wielkopolski Klub Bałtycki w Poznaniu, wespół z władzami miasta Kalisza i województwa wielkopolskiego oraz Kaliskim Towarzystwem Wioślarskim.

Wojenna bandera nad KTW

Na miejsce uroczystości wybrano piękny zakątek kaliskiego parku, pomiędzy historycznym budynkiem KTW, które uchodzi za najstarsze stowarzyszenie ratowania tonących w Polsce a Mostem Teatralnym, skąd otwiera się widok na szeroko rozlaną Prosnę na tle gmachu Teatru Bogusławskiego. Gospodarzami spotkania byli Teresa Zarzeczańska (sławna pływaczka, której udało się samotnie pokonać Kanał La Manche), tu występująca w roli prezesa Wielkopolskiego Klubu Bałtyckiego oraz Teofil Różański, główny animator tegoż klubu. A honorowymi gośćmi imprezy m.in. dowódcy i przedstawiciele załóg jednostek pływających, których galowe mundury przyciągały oczy kaliszanek.
Ponad siedzibą KTW i koronami drzew powiewała czerwona flaga z orłem w koronie – bandera Marynarki Wojennej RP. Na tę okazję przygotowano też wystawę „Wielkopolska morzem stoi…” oraz defiladę jednostek pływających KTW i kaliskich jachtklubów.

Na bursztynowym szlaku

Oficjalną część uroczystości zakończyło złożenie kwiatów pod tablicą, upamiętniającą pobyt marszałka Józefa Piłsudskiego w Kaliszu. Co miał wspólnego marszałek z morzem? – Otóż, to właśnie on powołał do życia polską marynarkę wojenną. Ów historyczny dokument, sławny dekret 165, podobno zaginął, ale wiadomo, że brzmiał on krótko i zdecydowanie: „Z dniem 28 listopada 1918 roku rozkazuję utworzyć marynarkę polską…” Tak przynajmniej twierdził, obecny także na kaliskich uroczystościach, komandor ppor. Sławomir Kudela, kierownik Muzeum Marynarki Wojennej w Gdyni. A przekorni kaliszanie komentowali: – To były czasy! Wtedy wystarczyło kilka słów i powstała flota. A teraz mamy tyle ustaw i nic z tego nie wynika…

Co tak naprawdę łączy Kalisz z Bałtykiem? Odpowiedzi na to pytanie znalazło się wiele:

Przede wszystkim „szlak brusztynowy”, który biegł od wybrzeży Bałtyku, poprzez Kalisz, na południe! – stwierdził dowódca największego okrętu ratowniczego na Bałtyku ORP „Lech”, komandor por. Jarosław Skarżysko. – A poza tym ludzie. Prawdziwi pasjonaci morza rodzą się w głębi lądu…
Należał od nich na pewno wiceadmirał Jerzy Świrski, urodzony w Kaliszu w roku 1882, który walnie przyczynił się do utworzenia polskiej marynarki wojennej i dowodził nią w najtrudniejszym okresie II wojny światowej. A także „asnykowiec” Roman Bartosik (rodem z Topoli Wielkiej), który jako jedyny z Polaków dosłużył się stopnia admirała w brytyjskiej Royal Navy. I kapitan Stanisław Pierzchlewski z załogi bohaterskiego okrętu ORP „Orzeł”. I jeszcze wielu innych, którzy też pokochali morze.
Ich nazwiska przypomina wystawa „Wielkopolska morzem stoi…”, którą można oglądać do końca sierpnia w budynku KTW. Pokazano tu fotografie i dokumenty, pamiątkowe medale, książki o tematyce morskiej autorstwa wielkopolskich pisarzy, a wśród nich blisko związanej z Kaliszem pisarki Wandy Karczewskiej. Są też obrazy o tej tematyce, rysunki i grafiki – m.in. spora kolekcja kaliskiego artysty, Władysława Kościelniaka, który wielokrotnie wyprawiał się na rejsy wokół Europy i Morza Śródziemnego.

Lekcje morskiego rzemiosła

Prawdziwymi łącznikami między Wielkopolską i morskimi przestrzeniami okazali się także Teresa Zarzeczańska i Teofil Różański, których – poza sentymentem do morza – łączy też związek małżeński. A pan Teofil pobierał pierwsze lekcje miłości do morza, właśnie w Kaliszu:

- Wszystko zaczęło się 1937 roku. Byłem wówczas w czwartej klasie szkoły podstawowej im. Mikołaja Reya w Kaliszu. Nasza wychowawczyni, pani Krystelli (nie pamiętam jej imienia) uczyła nas „morskiego rzemiosła” z gazetki ściennej Ligi Morskiej i Kolonialnej. Dzięki niej polubiłem morskie książki. Ale przede wszystkim kochaliśmy wodę, całe wakacje spędzaliśmy nad Prosną, która była jeszcze czysta. Mój ojciec był członkiem Wojskowego Klubu Sportowego „Prosna”, gdzie też regularnie bywałam na przystani. Tam poczułem smak pierwszych żagli!
Wrzesień 1939 roku przerwał morską edukację. Zaraz po wojnie znów odżyły tęsknoty do żeglowania. Różański systematycznie zdobywał kolejne stopnie jachtowego wtajemniczenia, a potem już sam prowadził szkolenia i organizował imprezy regatowe. Jedna z nich odbyła się w 1953 roku w Kaliszu. Wtedy podobno po raz pierwszy i ostatni pojawiły się białe żagle na Prośnie, aby powrócić – dopiero po 50 latach – z okazji tegorocznych Dni Morza.
Nie udało mi się jednak Teofilowi Różańskiemu dostać do marynarki. Został dziennikarzem, specjalizującym się oczywiście w tematyce morskiej.

Związki Teresy Zarzeczańskiej z Kaliszem są także silne. – To było chyba w latach 60-tych, kiedy dopiero zaczynałam pływać wyczynowo, a w Kaliszu powstał pierwszy basen. Miałam przyjemność startować tutaj w zawodach pływackich. Potem ten basen niestety zamknięto, a ja związałam się na stałe z Poznaniem. Kiedy udało mi się pokonać Kanał La Manche, wciągnęłam w tę zabawę także inne Wielkopolanki. Pływałyśmy sztafetą po kanale, bijąc rekordy także na innych długich dystansach m.in. na trasie Kołobrzeg-Borncholm. A ponieważ jesteśmy w przededniu kompletowania kolejnej europejskiej sztafety, która przepłynie cały Bałtyk (od Świnoujścia do Ystadt), chciałabym zainteresować nią także kaliszanki. Wiem, że są tu dobre pływaczki, które być może mają podobne marzenia, jak ja kiedyś…

Autor artykułu: Bożena SZAL

Wszystkie blaski i odcienie muzyki

Monday, June 16th, 2003

Koncertem Kwartetu im. Karola Szymanowskiego w sali gobelinowej zamku w Gołuchowie zakończyły się w niedzielę (15 czerwca) XI Spotkania Muzyki „Chanterelle festival”.
Doroczna impreza, którą zainaugurował 5 czerwca w ostrowskiej konkatedrze inny, równie znany Kwartet Wilanów, była – zgodnie ze swą tradycją – bogatym przeglądem bardzo różnych propozycji muzycznych. Ostrowianie mieli więc okazję posłuchać także chóru chłopięcego z Bochni „Pueri Cantores Sancti Nicolai” z repertuarem sięgającym XVI wieku oraz ciekawego koncertu muzyki współczesnej – z udziałem Cezarego Duchnowskiego, specjalisty od muzyki komputerowej i solistki Agaty Zubel.

Z kościoła na zamek

Druga część festiwalu, która odbywała się już w scenerii gołuchowskiego zamku, poświęcona była m.in. promocji młodych artystów. Z ambitnym repertuarem muzyki hiszpańskiej wystąpił tu świetnie zapowiadający się gitarzysta, student Akademii Muzycznej we Wrocławiu, Łukasz Kuropaczewski. Arie ze znanych oper Rossiniego, Pucciniego i Verdiego oraz pieśni m.in. Kamieńskiego i Nowowiejskiego zaprezentował młody, lecz znany już w muzycznym świecie tenor, student Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, Jarosław Wiewióra.

Przebojowa ostrowianka

Po raz pierwszy wzięła udział w tym festiwalu Filharmonia Kaliska, prezentując na dziedzińcu zamkowym koncert „Nastroje smyczkowe”, a był to podobno zarazem pierwszy występ kaliskich filharmoników w Gołuchowie. Muzyczne spotkania, które narodziły się z pasji i entuzjazmu przebojowej ostrowianki, Jadwigi Jankielewicz, mogły się odbyć tylko dzięki licznej grupie mecenasów i sponsorów. Im też zadedykowano specjalny koncert „Tyrolskiej kapeli Stefana”, który stworzył świetny klimat do dalszej plenerowej zabawy – już przy grillu i szklanicach piwa w kawiarni „Muzealna”.
A dzięki takiemu bogactwu form i nastrojów muzycznych, każdy mógł w repertuarze IX Spotkań znaleźć coś dla siebie.

Autor artykułu: BS

Zmiany w… cieple

Monday, June 16th, 2003

Nowym prezesem Ostrowskiego Zakładu Ciepłowniczego został Marian Kazienko. Zastąpił on na tym stanowisku Jana Grześkowiaka, który przeniósł się do Poznania, gdzie jest szefem Zarządu Dróg Miejskich.

Marian Kazienko ukończył automatykę na Politechnice Wrocławskiej oraz podyplomowe zarządzanie na AGH. Przez wiele lat związany był z ostrowskimi Zakładami Automatyki Przemysłowej, a w latach 1983-88 był dyrektorem technicznym tej firmy.

Walne Zebranie OZC-u było również okazją do zmian w Radzie Nadzorczej firmy. Z poprzedniego składu Rady pozostał jedynie Hakan Hagstrom, który jest przedstawicielem firmy Sydkraft, mającej blisko 49 proc. udziałów w OZC-u. Teraz do rady weszli: Piotr Moderacki, Andrzej Szpunar, Wiesław Szpakowski, Jan Zawidzki i Julian Piros.

- Trudno mi dzisiaj wypowiadać się na temat ewentualnych zmian w firmie, gdyż jeszcze nie miałem czasu, by zapoznać się ze wszystkimi dokumentami – mówi Marian Kazienko. – Wiem jedno, że nie będzie żadnych rewolucyjnych przeobrażeń.

Autor artykułu: BIN

Amerykański ambasador Kalisza

Saturday, June 14th, 2003

Symbolicznym kluczem do miasta, medalem i szablą został obdarowany Christopher Hill, który wczoraj przebywał w Kaliszu i Opatówku.

Pobyt w Kaliszu amerykański dyplomata rozpoczął od krótkiej wizyty w firmie Pratt & Whitney oraz spotkania z uczniami I LO im. A. Asnyka. Potem, w samo południe na Rynku Głównym przywitały go kaliskie kwiaciarki oraz bracia kurkowi, którzy wystrzelili z działa. W przemówieniu powitalnym prezydent Janusz Pęcherz przywołał słowa Hilla, który kiedyś wyraził żal, że Polska nie leży bliżej USA. Kaliski włodarz zapewnił, że podobne odczucia ma większość Polaków.

- Otrzymał pan klucze do bram miasta, więc teraz proszę się czuć jak u siebie w domu. Od tego momentu jest pan także ambasadorem Kalisza – poprosił prezydent.

Honorowy kaliszanin, honorowy brat

Prezydent Pęcherz przypomniał także dyplomatyczne zasługi Hilla, którego działalność jako specjalnego wysłannika USA w Kosowie budziła zaufanie zwaśnionych stron a i skutecznie prowadziła do procesu pokojowego. Wiele ciepłych słów pod adresem „przyjaciela Christophera” wypowiedział specjalny gość, ambasador Izraela Shewach Weiss. Jego zdaniem Hill nie jest typowym urzędnikiem, bowiem pracuje całym sercem dla kraju i dla ludzi. Weiss, który tytuł Honorowego Obywatela Kalisza odbierze we wrześniu, zapytał przy okazji pół żartem pół serio, czy z tym wyróżnieniem wiąże się… obowiązek płacenia podatków.

Z kolei Christopher Hill wspominał swój pierwszy pobyt na placówce w naszym kraju „w smutnych latach 80.”. Wtedy miał nadzieję, że los Polaków zmieni się na lepsze, zaś teraz dumny jest z tego, że wrócił do Polski jako do członka NATO, przyjaciela Stanów Zjednoczonych i kraju, który jest członkiem wspólnoty europejskiej od zawsze.

- Polska znajduje się nie tylko w gronie naszych przyjaciół, ale na ich czele, a nasze stosunki są wyjątkowe – podkreślał ambasador USA.

Sporą niespodziankę zgotowali Hillowi kaliscy strzelcy kurkowi, którzy przyjęli go w szeregi bractwa, wręczając mu dyplom i piękną szablę. Ambasador USA z chęcią przyjął jedno i drugie, ale zainteresował się także, kiedy otrzyma resztę kurkowego wyposażenia, czyli szlachecki kontusz i nakrycie głowy. Wizytę w Kaliszu zwieńczył recital fortepianowy oraz parominutowe spotkanie z mieszkańcami miasta na rynku.

Z Polski do Ameryki

Helikopter z ambasadorem USA i jego małżonką lądował i startował w firmie Hellena w Opatówku. Lądowisko zostało wybrane nieprzypadkowo, bowiem na zakończenie swojej wizyty Christopher Hill otworzył nową linię produkcyjną napojów i wód mineralnych. Halę oraz pracowników firmy poświęcił ks. bp Stanisław Napierała. Nowa inwestycja pozwala na rozlewanie 1,5 miliona litrów wody mineralnej i napojów w ciągu doby.

- To największa i najnowocześniejsza linia w Europie – zapewnia właściciel Helleny, Zenon Sroczyński.
Przypomnijmy, że produkty Helleny znajdują zbyt przede wszystkim w Polsce (firma ma 20 procent rynku napojów gazowanych i 39 proc. niegazowanych), ale także w wielu państwach całego globu. W ostatnim czasie dynamicznie rozwija się sprzedaż na rynkach północnoamerykańskich, co może tłumaczyć wizytę ambasadora USA w tej firmie. Działalność firmy Sroczyńskiego docenił premier Leszek Miller. Wprawdzie do Opatówka nie przyjechał, bo w tym samym czasie odpowiadał na pytania posłów w Sejmie, ale przysłał właścicielowi Helleny długi list z pozdrowieniami i gratulacjami. Natomiast statuetkę wykonaną przez kaliskiego artystę rzeźbiarza Michała Oźminę wręczył Sroczyńskiemu prezydent Pęcherz, który w imieniu swoim i Rady Miejskiej podziękował za „wszystkie smaki natury”.
Uroczysty bankiet wydany w Hellenie na cześć amerykańskiego gościa nie był na pewno ostatnim z jego udziałem. Christopher Hill zapowiedział, że, jak na honorowego obywatela przystało, będzie odwiedzać swoje miasto. Prawdopodobnie następna okazja będzie we wrześniu, kiedy kaliszanie żegnać będą kończącego misję dyplomatyczną w Polsce, Shewaha Weissa.

Autor artykułu: Mariusz KURZAJCZYK

Najnowsze technologie

Friday, June 13th, 2003

W Ostrowie Wlkp. odbyło się w tych dniach spotkanie Rady Dyrektorów działającej przy Prezydencie Miasta. Kilka miejscowych firm zaprezentowało swoje najnowsze osiągnięcia technologiczne. Duże zainteresowanie wzbudziły m.in. nowoczesne dystrybutory produkowane przez ZAP PETRO. Oprócz wskazań cyfrowych, przyjemnym głosem informują one użytkownika o podejmowanych czynnościach w czasie tankowania.

W trakcie spotkania prezydent Jerzy Świątek mówił m.in. o konieczności szukania oszczędności przez osoby prowadzące własną działalność gospodarczą.
W trakcie dyskusji zgłoszono wiele ciekawych spostrzeżeń, dotyczących pracy Urzędu Miejskiego. Jedna z nich dotyczyła możliwości uzyskania oszczędności w miejskim budżecie poprzez wprowadzenie wewnętrznych połączeń między magistratem a starostwem powiatowym.

Autor artykułu: MWE

Z urzędu na audiotele

Friday, June 13th, 2003

Pracownicy Urzędu Gminy w Gizałkach ze służbowego telefonu dzwonili na audiotele. W ten sposób głosowali na wójta Włodzimierza Lehmanna, kiedy ten startował w organizowanym przez TVP-1 konkursie na „Wójta roku 2002″. Włodarz Gizałek zajął w nim ostatecznie drugie miejsce.

- Na podstawie blilingu rozmów UG wynika, że w marcu urzędnicy dzwonili 208 razy na numer „0-700…” – twierdzi opozycyjny radny Sojuszu Lewicy Demokratycznej – Mariusz Piasecki. Na ostatniej sesji, wójt Lehmann podkreślił, że do konkursu został zgłoszony przez gminę. Nie startowałem w nim jako osoba prywatna, lecz jako szef samorządu – powiedział. – Nikomu nie wydałem polecenia, aby dzwonił na system audiotele. Pierwsze słyszę o takim fakcie od Mariusza Piaseckiego.

Sekretarz gminy i wicewójt Anna Glapa stwierdziła że konkurs „Wójt roku 2002″ to dobra promocja gminy. – Połączenie telefoniczne kosztowało jedynie około złotówki – stwierdziła. – Warto więc było wydać 200 złotych na taką reklamę.

Autor artykułu: CON

Troski i radości sołtysa

Wednesday, June 11th, 2003

Sołtysi z całego powiatu ostrowskiego zjechali do Wysocka Wielkiego
na tradycyjne spotkanie z okazji swojego święta.

Od czterech lat w drugim dniu Zielonych Świątek organizowane są powiatowe uroczystości z udziałem przedstawicieli samorządów wiejskich. Są one okazją nie tylko do świętowania, ale i do rozmów o problemach, z jakimi borykają się rolnicy.

- Szczególnie gorąco witam tych spośród państwa, którzy po raz pierwszy mają okazję uczestniczyć w naszym spotkaniu. Mam nadzieję, że dobrze będziecie się czuli w rodzinie 140 sołtysów powiatu ostrowskiego – powiedział wójt gminy Ostrów, Zygmunt Glapa. – Moment jest szczególny – stwierdził poseł Józef Gruszka. – Jesteśmy tuż po referendum. Naród zdecydował i teraz trzeba iść do przodu. Kiedyś premier Mikołajczyk powiedział, że nikt nam nic nie da za darmo. Na wszystko trzeba zapracować własnymi rękami. I tak będzie w Unii. Żarty się skończyły. Jeśli zostaniemy z tyłu, to przepadniemy.

Mimo tych gorzkich słów sołtysi nie tracili dobrego humoru. Po mszy w wysockim kościele zebrali się w sali Gminnego Ośrodka Kultury. Po oficjalnych wystąpieniach starosta Włodzimierz Jędrzejak rozpoczął dzielenie ogromnego tortu przyozdobionego zieloną koniczynką. Mimo iż na sali było prawie 200 osób, nie zdołano całkowicie skonsumować tego smakołyku. Organizatorzy przygotowali także wiele innych atrakcji kulinarnych. Otworzyli m.in. zagrodę z typowo wiejskimi przysmakami. Posiliwszy się do syta, wszyscy ochoczo ruszyli do tańca, tym chętniej, że sołtysów zaproszono na imprezę razem z osobami towarzyszącymi. Bawiono się aż do późnego wieczora.

Piotr
Walkowski
wicestarosta
ostrowski,
prezes Zarządu Powiatowego PSL

- Jest to nasze czwarte takie święto. Co roku spotykamy się po to, aby być razem, aby porozmawiać o sprawach ważnych i mniej ważnych, które wpływają na naszą codzienność. Mam nadzieję, że nasze kontakty przerodzą się we wzajemną, długtotrwałą przyjaźń, która będzie owocować w służbie dla lokalnej społeczności.

Autor artykułu: MWE

Chcą dołączyć do szkół z klasą

Wednesday, June 11th, 2003

Szkoła Podstawowa w Przygodzicach znalazła się w gronie placówek oświatowych starających się o tytuł „Szkoły z klasą”. Aby zdobyć taki certyfikat, trzeba zrealizować program przygotowany przez Fundację Centrum Edukacji Obywatelskiej.

- Musimy wykonać sześć wybranych przez siebie zadań, a następnie wysłać do Warszawy sprawozdanie z ich realizacji. W przypadku zaliczenia wszystkich inicjatyw, automatycznie zdobędziemy certyfikat – wyjaśnia Barbara Duczmal, dyrektor szkoły.

Jednym z pierwszych zadań było przygotowanie Festiwalu Nauki. W ramach tego święta odbyły się koncerty, rozgrywki sportowe, pokazy doświadczeń przyrodniczych, a także ciekawe spektakle edukacyjne.
Organizacją obchodów zajęli się członkowie Rady Pedagogicznej i Rady Rodziców. Wśród uczestników imprezy był m.in. wójt Przemysław Kaźmierczak. Uczniowie i nauczyciele z Przygodzic planują już kolejne przedsięwzięcia, które umożliwią im szybkie uzyskanie tytułu „Szkoły z klasą”.

Autor artykułu: MWE