Nie wiadomo czy powstanie ośrodek rekreacyjno-wypoczynkowy w Zgorzelcu.
Inwestycji, planowanej przez gminę Rychtal, przeciwna jest Regionalna Dyrekcja
Lasów Państwowych w Poznaniu.
Ośrodek miał powstać na terenach należących do Lasów Państwowych, a główną jego atrakcją byłby zalew wodny. Leśnikom nie spodobał się jednak pomysł powiększenia i zagospodarowania dla celów turystycznych blisko hektarowego stawu, gdyż obawiają się o występujące w nim żaby i inne okazy fauny. Plany zagospodarowania terenu negatywnie oceniła też przed kilkoma dniami Rada Naukowo-Społeczna Leśnego Kompleksu Promocyjnego Lasy Rychtalskie. Radę tworzą głównie leśnicy, do jej grona nie poproszono nikogo z Rady i Urzędu Gminy Rychtal.
Konflikt interesów
Rada uznała w miniony wtorek (15 lipca), że plan budowy ośrodka rekreacyjnego rodzi konflikt interesów przyrodniczych i społecznych, których nie da się pogodzić. – Nie możemy zgodzić się na zagładę występujących tam płazów, mięczaków i ptaków. A właśnie tym grozi ewentualna realizacja przedsięwzięcia – przekonywał Henryk Piskonowicz z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu. Jego zdaniem, przebudowa zbiornika może wywołać też nieodwracalne skutki w okolicznych lasach. – Doszłoby bowiem do zachwiania gospodarki wodnej w glebie – mówił.
Obrady bez wójta
Wójta Rychtala, Czesława Balcerzaka, nie poinformowano o posiedzeniu Rady Naukowo-Społecznej Leśnego Kompleksu Promocyjnego Lasy Rychtalskie. O tym, że leśnicy debatują nad pomysłem budowy ośrodka rekreacyjnego, wójt dowiedział się, gdy większość z nich już się rozjechała. – Odebrano nam w ten sposób szansę przedstawienia swoich argumentów – mówi Czesław Balcerzak i nie ukrywa swego wzburzenia.
Ostatecznie jednak wójtowi udało się spotkać z przedstawicielami Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu i przedstawić im swoje racje. – Zamykacie nam szansę rozwoju. Agroturystyka jest głównym założeniem strategii rozwoju naszej gminy. Na negatywnej decyzji Lasów Państwowych stracą wszyscy, a szczególnie nasi rolnicy, którzy dzięki turystom mogliby podreperować swoje budżety – przekonywał wójt.
Możliwy kompromis?
Argumenty te najwidoczniej trafiły do leśników, którzy nieco złagodzili swoje stanowisko. Wstępnie wyrazili bowiem zgodę na zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego, dzięki czemu okoliczne nieużytki rolne należące do Lasów Państwowych będzie można przekształcić w tereny rekreacyjne. Zaproponowali też gminie wydzierżawienie stawu na okres 30-lat, jednak bez możliwości ingerencji w jego strukturę.
Zdaniem wójta, stwarza to szansę na kontynuowanie rozmów i osiągnięcie kompromisu. – Naszym zamiarem nie jest przecież degradacja środowiska, tylko jego promocja. Możliwe jest to jednak tylko poprzez odpowiednie inwestycje. Do podziwiania zarośniętego i zapuszczonego stawu nikogo nie zachęcimy. Musimy stworzyć odpowiednie warunki – tłumaczy Czesław Balcerzak.
Autor artykułu: Artur KIERUZAL