Archive for August, 2003

Motorówka staranowała posła

Saturday, August 23rd, 2003

Marian Janicki, poseł z Odolanowa, sekretarz Klubu Parlamentarnego Unii Pracy, i jego żona Grażyna ulegli poważnemu wypadkowi podczas wakacji na Mazurach. Oboje nadal przebywają na oddziale chirurgicznym Szpitala Powiatowego w Mrągowie.
Do wypadku doszło 19 sierpnia, około południa, na jeziorze Czos, tuż przy plaży miejskiej w Mrągowie. Rower wodny, którym płynął poseł z żoną, staranowała łódź motorowa. Motorówką kierował 20-letni Kamil S., zatrudniony w Wojskowym Ośrodku Szkoleniowo-Kondycyjnym w Mrągowie. W wyniku zderzenia Grażyna Janicka doznała złamania żeber oraz krwiaka jamy opłucnej, a u parlamentarzysty lekarze stwierdzili złamania kości prawego przedramienia. Okoliczności wypadku ustala Komenda Powiatowa Policji w Mrągowie.
- Nic nie wiedziałem o tym zdarzeniu – powiedział nam wczoraj partyjny kolega posła Janickiego, senator Andrzej Spychalski z Kalisza. – Przeraziłem się, gdy usłyszałem od was o wypadku, bo Marian Janicki zapowiadał dość niekonwencjonalny sposób spędzenia wakacji. Zamierzał podróżować autostopem.

Autor artykułu: AND

Tragiczny karambol z sześcioma samochodami

Saturday, August 23rd, 2003

Tragiczny w skutkach karambolu wydarzył się wczoraj na drodze krajowej nr 11 w Przybyszowie koło Kępna. Jedna osoba nie żyje, a druga walczy o życie w szpitalu.
Zderzyło się tu sześć samochodów: trzy osobowe, dwa busy i jedna ciężarówka.

Kilka minut przed godziną 17 kierowca fiata ducato zjechał na przeciwny pas jezdni, uderzył w bok ciężarówki, odbił się i najechał na przód nadjeżdżającego opla corsy. Staranowany pojazd przeleciał przez rów i zatrzymał się na betonowym płocie. W rozbite samochody uderzyły jeszcze dwa inne. – Wszystko działo się w ułamkach sekund – opowiadał Tadeusz Kowalczyk, kierowca tira z Poznania. – Poczułem uderzenie, zrzuciło mnie z fotela i samochód zaczął balansować po całej jezdni. Myślałem tylko, żeby bezpiecznie wyhamować. Od przeciwnej strony nadjeżdżało kilka samochodów osobowych.
Na miejsce karambolu natychmiast przyjechały karetki pogotowia i strażacy. Mimo wysiłku lekarzy nie udało się uratować 50-letniego kierowcy opla.

– Mężczyzna był uwięziony w zmiażdżonej kabinie. Żeby go wydostać użyliśmy sprzętu hydraulicznego – powiedział aspirant Mirosław Niechciał z KP PSP w Kępnie. Do szpitala trafił kierowca busa, jego stan jest bardzo ciężki. Z relacji świadków wynika, że kierowca fiata ducato najprawdopodobniej zasnął za kierownicą.
Zmęczenie było też przyczyną groźnego wypadku w Opatowie, gmina Łęka Opatowska, na tej samej trasie. 44-letni obywatel Niemiec, jadąc oplem omegą na zakręcie drogi wyleciał w pole. Samochód kilkakrotnie koziołkował. Mężczyzna doznał obrażeń głowy i ma połamane ręce.

Autor artykułu: ART

Kolejni pracownicy przystępują do strajku głodowego

Thursday, August 21st, 2003

Trwa strajk głodowy w ostrowskim Wagonie. Wczoraj dołączyli do niego kolejni pracownicy. W sumie tę formę protestu podjęło 12 osób, a w kolejce czeka następnych 6, w tym dwie kobiety. Strajkuje także cała załoga, która na zmianę (po około 900 osób) okupuje fabrykę.

Uczestnicy głodówki są pod stałą opieką lekarza i pielęgniarek. Regularnie przechodzą podstawowe badania, co pewien czas przyjmują płyny: wodę i soki oraz preparaty witaminowe. – Czujemy się dobrze. Jesteśmy zdeterminowani, by wytrzymać do końca. Nie poddamy się – mówił wczoraj jeden z uczestników głodówki, Marian Grell. Głodujących odwiedzają liczni politycy i duchowni. Z moralnym wsparciem przyjechał również Krzysztof Sass, uczestnik głodówki we wrocławskim ZNTK w 1991 r.

W piątek, w Warszawie odbyć ma się spotkanie przedstawicieli komitetu strajkowego z członkami rządu. Uczestniczyć w nim ma premier Leszek Miller, a także: wicepremier Jerzy Hausner, ministrowie skarbu i sprawiedliwości oraz szef Agencji Rozwoju Przemysłu. Strajkujący wiążą z tym spotkaniem ogromne nadzieje. – Spodziewamy się, że na tym spotkaniu zapadną jakieś wiążące decyzje w sprawie naszej fabryki – powiedział Zbigniew Kowalski, wiceprzewodniczący „Solidarności” w Wagonie.
Przedstawiciele szwajcarsko-słowackich spółek, do których należy większość akcji ostrowskiego Wagonu, zaproponowali podjęcie rozmów z Komitetem Strajkowym. Rozmowy, według ich sugestii, miały odbyć sie w czeskiej Ostravie. Strajkujący nie przystali jednak na tą propozycję. – Ze strony właścicieli nie możemy spodziewać się już niczego dobrego – twierdzi Zbigniew Kowalski. – Tematy, które nam zaproponowano nie wnosiłyby niczego nowego. Według nas były wręcz śmieszne.

Tymczasem z całego kraju napływają do Wagonu wyrazy poparcia i solidarności. Prezydent Ostrowa Jerzy Świątek wydał dyspozycje prezesom Miejskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej i spółki Wodkan, by zawiesili naliczanie opłat czynszowych oraz opłat za wodę i ścieki rodzinom strajkujących robotników.

Autor artykułu: AGAT

Wysoka cena nadziei

Thursday, August 21st, 2003

Zabieg przeprowadzony wczoraj w kaliskim szpitalu daje prawie 100 procentową
pewność utrzymania drożności naczyń. Niestety, jest bardzo drogi.

W ultrasonografie wewnątrzwieńcowym zastosowano technologię kosmiczną. Przetwornik ultradźwiękowy zmniejszony został do miniaturowych rozmiarów umożliwiających bezpieczne umieszczenie go w naczyniu wieńcowym o średnicy 2-3 milimetrów.

- Maleńka sonda wprowadzana jest poprzez nakłucie do tętnicy udowej, a następnie do aorty i naczyń wieńcowych – mówi doktor nauk medycznych Janusz Lech Tarchalski, ordynator Oddziału Kardiologicznego. – Pozwala ona na dokładne zbadanie zwężeń w tętnicy i postawienie odpowiedniej diagnozy.

Miniaturowa siatka

Po badaniu lekarze zaimplantowali pacjentce protezę (stent), swego rodzaju metalową konstrukcję o bardzo delikatnej strukturze przypominającej siatkę ogrodzeniową w miniaturze. Konstrukcja ta ma średnicę od 1,5 do 5 milimetrów i długość od 8 do 32 milimetrów. Stanowi ona jakby rusztowanie umożliwiające utrzymanie prawidłowej geometrii naczyń. Prawdziwą rewolucję stanowi jednak fakt, że najnowszej generacji stent powlekany jest lekiem.

- Z implantu stopniowo uwalnia się lek, który niweluje nadmierną reakcję organizmu na metalową protezę – dodaje Janusz Lech Tarchalski. – Dzięki temu odsetek powikłań polegających między innymi na powtórnym zwężeniu poszerzonej tętnicy, zmniejsza się z 20 procent do 1, góra 1,5 procent.

Jako pierwsza zabiegowi poddana została 72-letnia pacjentka z zaawansowaną chorobą wieńcową. Alternatywą dla niej była operacja założenia bajpasów. Jednak ze względu na stan zdrowia, występowały znaczne przeciwwskazania do zastosowania tego rodzaju leczenia.

We własnym zakresie

- Niestety, z przykrością muszę przyznać, że nasza pacjentka musiała we własnym zakresie zakupić dwie protezy powlekane lekiem – mówi Janusz Lech Tarchalski. – Bardzo nad tym ubolewamy. Jedna taka proteza kosztuje prawie 10.000 zł. Będziemy zabiegać o to, żeby w 2004 roku Oddział Wielkopolskiego Funduszu Ochrony Zdrowia refundował tego typu implantacje przynajmniej dla chorych, których życie jest najbardziej zagrożone.
Pierwszym operatorem podczas wczorajszego zabiegu był ordynator Janusz Lech Tarchalski, a drugim doktor nauk medycznych Grzegorz Smolka, kardiolog z Zakładu Kardiologii Inwazyjnej Śląskiej Akademii Medycznej w Katowicach.

- Wszystko udało się tak, jak zaplanowaliśmy – mówi ordynator. – Pacjentka czuje się znakomicie. Dzięki nowoczesnej metodzie uniknęła rozległej operacji kardiochirurgicznej.
Następne badania i zabiegi kaliscy lekarze będą już przeprowadzać samodzielnie. Niebawem do Pracowni Hemodynamiki Oddziału Kardiologicznego trafią kolejni pacjenci.

Bardzo precyzyjna metoda

Zwężenia naczyń można leczyć angioplastyką wieńcową popularnie nazywaną przez pacjentów balonikowaniem. W kaliskim szpitalu zabiegi tego rodzaju wykonywane są od 1999 roku. Od lipca 2002 r. angioplastyce poddawani są też chorzy ze świeżym zawałem serca. Ogółem wykonano już w Kaliszu 1400 takich zabiegów. Za pomocą balonikowania udrażnia się zwężoną lub zamkniętą tętnicę wieńcową. Przekazany do Kalisza przez Amerykanów ultrasonograf najnowszej generacji umożliwia bardziej precyzyjną kwalifikację pacjentów do angioplastyki. Pozwala też dobrać najodpowiedniejszy sprzęt używany do zabiegu oraz ocenić jego końcowy efekt.

Autor artykułu: Jacek ZDUŃCZYK

Pożar na letnisku

Thursday, August 21st, 2003

Wśrodę doszczętnemu spaleniu uległ jeden z kilkuset nielegalnie postawionych domków letniskowych w Grzybowie nad Jeziorem Budziszewskim. – Dzięki Bogu, że padało przez dwa dni, bo inaczej z dymem poszedłby las i nasze domki – mówią zarówno świadkowie pożaru, jak i strażacy.
Pożar w stojącym pomiędzy sosnami domku fińskim o numerze 101 wybuchł około 12.30; zapalił się gaz, ulatniający się z butli stojącej w aneksie kuchennym. Nie wiadomo, czy zawór był nieszczelny czy tylko niedokręcowny. Część zaworu wypadła z butli.
- Najpierw usłyszeliśmy głośny syk – mówią sąsiedzi. – Syn wyjrzał zobaczyć, co się dzieję. Z domku wybiegł sąsiad, a za nim jego żona. Miał poparzoną rękę. Przez okna walił dym. Płomienie objęły cały domek w dwie minuty – opowiadają świadkowie zdarzenia.
Pożar szybko sięgnął koron drzew. Płomienie biły na 10 metrów w górę. Dym widoczny był z daleka. Sytuacja była groźna. Domki stoją blisko siebie w sosnowym lesie. Niemal wszystkie zbudowane są z drewna. Pomiędzy nimi zaś stoją samochody.
Letnicy natychmiast chwycili za telefony komórkowe . Dzwonili kilkakrotnie, bowiem zasięg w tym miejscu nie jest najlepszy. Przestawili samochody parkujące w pobliżu płonącego domku. W ruch poszły podręczne gaśnice. Kryty papą drewniany domek palił się jednak jak pochodnia. Zajęli się też ofiarami żywiołu, starszym małżeństwem, które zawieźli do ośrodka zdrowia w Skokach. Mężczyzna miał poparzoną rękę,a kobieta była roztrzęsiona.
Do Grzybowa zjechały jednostki straży pożarnej z Budziszewska, Skoków i Rogoźna. W sumie 5 wozów. Strażacy opanowali pożar w 10 minut. Udało im się wynieść butlę gazową. Dogaszanie pogorzeliska zajęło strażakom już więcej czasu. Akcje zakończyli około godz. 15.00.

Autor artykułu: Waldemar KAISER

Nie ma zagrożenia

Wednesday, August 20th, 2003

Trwająca od blisko trzech miesięcy akcja masowego odstrzału lisów i jenotów w lasach na terenie gminy Trzcinica została zakończona. Miała ona charakter prewencyjny. Na początku maja w okolicznych lasach natrafiono na wściekłego lisa.

Istniało spore prawdopodobieństwo rozprzestrzenienia się choroby na sąsiednie gminy. Odstrzał zarządził Powiatowy Inspektor Weterynarii. Podejrzenia potwierdziły badania laboratoryjne w inspekcji weterynaryjnej. Niemal natychmiast zdecydowano o uruchomieniu specjalnej procedury ochronnej. Wprowadzono też zakaz wstępu do okolicznych lasów, puszczania luzem psów i kotów.

Trzymiesięczną kwarantanną objęto dodatkowo zwierzęta należące do leśniczego. – Przypadek był incydentalny, bowiem istnieje podejrzenie, że chory lis przywędrował na nasz teren z pobliskiego województwa opolskiego – tłumaczy dr Stanisław Kozłowicz z PIW. Chory lis był pierwszym i jak dotąd jedynym przypadkiem wścieklizny na terenie powiatu kępińskiego od ponad siedmiu lat. Przez okres kwarantanny myśliwi upolowani kilkanaście lisów. Wszystkie były zdrowe.

Autor artykułu: ART

Wściekły lis w hurtowni

Wednesday, August 20th, 2003

Nowe ognisko wścieklizny wykryto w Kaliszu. Kilka dni temu dziki lis wtargnął na teren hurtowni paliw przy ulicy Noskowskiej. W poniedziałek, po południu badania potwierdziły, że zwierzę było chore na wściekliznę.
- Istnieje prawdopodobieństwo, że z lisem miały kontakt dwa psy przebywające na terenie hurtowni. Mają one jednak ważne szczepienia i zostaną poddane obserwacji – mówi Jolanta Żarnecka, powiatowy lekarz weterynarii. – Osoby, które przebywały wówczas na terenie firmy twierdzą, że nie zetknęły się ze wściekłym zwierzęciem.

Poprzedni przypadek wścieklizny wykryto 28 lipca na ulicy Częstochowskiej. Do jednego z mieszkań wtargnął wściekły lis. Obowiązujące dotychczas restrykcje zostaną przedłużone o kolejne trzy miesiące. O zagrożeniu wścieklizną informują specjalne tablice na rogatkach miasta. Nie wolno wywozić też psów za granicę i organizować wystaw.

- Właściciele zwierząt domowych nie mogą wypuszczać ich bez opieki. Pod szczególnym dozorem powinny być koty. Należy również unikać kontaktu z obcymi zwierzętami, nawet tak sympatycznymi jak wiewiórki i jeże – dodaje Żarnecka.

Autor artykułu: AND

Minuta solidarności

Tuesday, August 19th, 2003

Jeśli dziś przed południem nie dojdzie do porozumienia strajkujących pracowników „Wagonu” z zarządem firmy,
w fabryce rozpocznie się strajk głodowy.

W południe na znak solidarności ze strajkującymi we wszystkich zakładach pracy w Polsce, w których działają struktury Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, na jedną minutę zostanie przerwana praca.
Wczoraj po raz kolejny strajkujący pracownicy fabryki Wagon wyszli na ulice Ostrowa Wielkopolskiego. W manifestacji wzięło udział ponad 2 tysiące osób. Strajkujący przeszli przez główne ulice miasta, blokując przebiegającą przez Ostrów Wielkopolski drogę krajową nr 11 Poznań-Katowice. Sparaliżowało to na pewien czas ruch w śródmieściu.
Na czele pochodu strajkujący nieśli zdjęcie prezesa Mariana Prieditisa z podpisem „mafijny złodziej”, na innym transparencie widniała namalowana przez jednego z robotników podobizna prezesa z napisem „On załatwił fabrykę”.

To skandal!

Przez ponad godzinę pracownicy „Wagonu” maszerowali głównymi ulicami Ostrowa. Robotnicy wznosili okrzyki: „Chodźcie z nami”, „Chcemy pracy nie zasiłku”, „Precz z prezesem”. Wielu przechodniów dodawało otuchy strajkującym. – To co się dzieje z fabryką to skandal – mówiła jedna z mieszkanek Ostrowa. – Razem z mężem pracowaliśmy w tych zakładach 40 lat. Dorobiliśmy się wielu rzeczy, wybudowaliśmy dom, wykształciliśmy dzieci. W tym pochodzie idzie teraz moja córka i prosi o chleb. To straszne.
Po manifestacji na terenie fabryki pozostała pierwsza zmiana, około 900 osób, która kontynuowała strajk okupacyjny. Po 12 godzinach zmieniła ich druga część załogi.

Prezes nie chce prokurentów

Przed rozpoczęciem manifestacji Komitet Strajkowy poinformował załogę, że prezes Wagonu, Marian Prieditis zamierza wycofać wszystkie pełnomocnictwa i uprawnienia prokurentom spółki. A to właśnie prokurenci przygotowali cały plan restrukturyzacyjny i naprawczy, oni też prowadzą negocjacje z Agencją Rozwoju Przemysłu w Warszawie w sprawie pomocy finansowej dla spółki. Zdaniem związkowców, ich odwołanie będzie olbrzymim ciosem wymierzonym strajkującym. – Odwołanie prokurentów zamyka nam wszelkie ruchy w zakresie finansów – wyjaśnia Grzegorz Majchrzak z komitetu strajkowego. – W praktyce oznacza to, że jeśli zdobędziemy pieniądze na wynagrodzenie, to nie będzie miał kto podpisać przelewów. To prawdziwe ubezwłasnowolnienie firmy.

Prezydent chce pomóc

Pomoc strajkującym zadeklarował biorący udział w manifestacji prezydent Ostrowa, Jerzy Świątek. – W tej chwili najważniejsze jest pozyskanie pieniędzy na wypłatę pensji dla całej załogi – powiedział prezydent. – Jeśli nie uda się tego załatwić w Warszawie, to postaramy się znaleźć środki na rynku lokalnym.

Grożą głodówką

Dziś Komitet Strajkowy podjąć ma decyzję w sprawie dalszej formy protestu. Jeśli nie powiodą się rozmowy z zarządem, który deklaruje, że wygospodaruje środki na zapłatę części zaległych wynagrodzeń, w fabryce rozpocznie się strajk głodowy. Od kilku dni przygotowuje się do niego 20 pracowników.

- Załoga jest coraz bardziej zdesperowana – mówi Zbigniew Kowalski z zakładowej Solidarności. – Jeśli i to nie przyniesie efektu pozostaje jedno – marsz na Warszawę.
Solidarni ze strajkującymi
Zarząd Regionu NSSZ „S” Wielkopolska Południowa podjął wczoraj uchwałę o akcji solidarnościowej z Wagonem. Polegać ma ona m.in. na oflagowaniu zakładów pracy w regionie a tam, gdzie jest to możliwe, na jedną minutę zostaną włączone syreny alarmowe. Dziś w południe na znak solidarności ze strajkującymi we wszystkich zakładach pracy w Polsce, w których działają struktury Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, na jedną minutę zostanie przerwana praca.
Strajk popierają także rolnicy z powiatu kaliskiego, którzy zimą i wiosną przez kilka tygodni blokowali drogi w Marchwaczu i
Cieni II. Wczoraj przywieźli żywność strajkującej załodze „Wagonu”.

Autor artykułu: Agnieszka SPALENIAK

Z pomocą marszałka

Monday, August 18th, 2003

Zakończono modernizację drogi łączącej Walentynów i Janków Zaleśny w gminie Raszków. Łącznie przebudowany został odcinek liczący blisko 1200 metrów. Inwestycja kosztowała ponad 217 tysięcy zł. W kolejce czeka już kolejna droga gminna w Bieganinie. Modernizacji poddany tam zostanie 750-metrowy odcinek. Szacuje się, że ta inwestycja będzie kosztować blisko 100 tys. zł. Koszt obydwu remontów pokryje budżet gminy Raszków, przy pomocy Urzędu Marszałkowskiego, który przekazał 95 tysięcy zł.

Autor artykułu: AGAT

GROM-em w bandytów

Saturday, August 16th, 2003

Na terenie południowej Wielkopolski powstaje grupa specpolicjantów,której zadaniem będzie unieszkodliwanie szczególnie niebezpiecznych przestępców.

Metody stosowane przez bandytów są coraz bardziej brutalne. Półtora roku temu, po napadzie na sklep jubilerski w Kępnie, o mały włos nie doszło do tragedii. Bandyci zaczęli strzelać do policjantów z karabinu maszynowego. Rzucali też w ich kierunku granaty. Wszystko po to żeby zatrzymać pościg.

- W tak trudnych sytuacjach podstawowe wyszkolenie funkcjonariuszy po prostu nie wystarcza – mówi Krzysztof Zimny, naczelnik Sekcji Prewencji KPP w Kępnie, nadzorujący pracę siedmioosobowej grupy do zdań specjalnych. – Konieczne jest zdobycie dodatkowych umiejętności, przygotowanie policjantów na każdą, nawet najgorszą ewentualność.

Wysportowani i odporni

Grupy do zadań specjalnych (tzw. grupy realizacyjne) powołone zostały przez Wielkopolskiego Komendanta Policji wiosną 2002 roku. Poszczególne komendy powiatowe wytypowały do nich najlepszych policjantów ochotników. Do grup zakwalifikowano ich dopiero po zaliczeniu testów sprawnościowych i po rozmowach z psychologiem. Są to przeważnie ludzie młodzi (do 30 roku życia). Już wcześniej, przed odbyciem zajęć z komandosami GROM-u, przeszli oni pierwszy stopień szkolenia w Poznaniu. Instruktorami byli wtedy członkowie Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego (SPAT-u).

Na poligonie

Szkolenie z komandosami przeprowadzono na wojskowym poligonie w województwie lubuskim. Zainicjował je wielkopolski komendant policji, Henryk Tusiński. Wśród kilkudziesięciu policjantów z całej Wielkopolski (członków grup do zadań specjalnych) było po trzech funkcjonariuszy z KPP w: Kępnie, Ostrowie Wielkopolskim i Krotoszynie.
Policjanci uczestniczyli w zajęciach od rana do wieczora. Biegali po 3000 metrów w pełnym oprzyrządowaniu przy 30-stopniowym upale. Poligon, na którym doskonalili swe umiejętności, umożliwia symulowanie różnych sytuacji.

- Funkcjonariusze wspinali się na ściany domów, ćwiczyli zatrzymywanie przestępców w samochodach, budynkach i na ulicy – mówi nadkomisarz Marian Raczkowiak, naczelnik Sztabu w KWP w Poznaniu. – Jednym z zadań było unieszkodliwienie i zatrzymanie osoby, która zaryglowała się z bronią wewnątrz budynku.
Policjanci uczyli się też skutecznego strzelania w sytuacjach zagrożenia. Zamykano ich w pomieszczeniu, gdzie byli poddawani silnemu stresowi. W chwilę później musieli wydostać się na zewnątrz i oddać celne strzały.

Powstanie jednostka specjalna

Na szkolenie z Gromem pojechali też policjanci z sekcji prewencji i wydziału kryminalnego krotoszyńskiej komendy. Funkcjonariusze, którzy uczestniczyli w szkoleniu, zdobytą tam wiedzę przekażą swoim kolegom z Krotoszyna. Na kanwie tej grupy powstanie w komendzie specjalistyczny zespół.

– Będzie to grupa stworzona na wzór antyterrorystycznej. Jej zadaniem ma być pomaganie policjantom w ujęciu niebezpiecznych przestępców, obezwładnianie ich, wchodzenie do mieszkań. Funkcjonariusze muszą przede wszystkim zgrać swoje działania w grupie – informuje młodszy inspektor Andrzej Wajdlejt, pełniący w krotoszyńskiej komendzie funkcję zastępcy komendanta.

W KPP Krotoszyn działa już jedna specjalistyczna grupa-pirotechniczna, której zadaniem jest np. przeszukiwanie pomieszczeń w przypadku alarmów o podłożeniu bomby.

Będą następne

Członkowie grupy kępińskiej, mimo że działa ona dopiero od półtora roku, mają już na swoim koncie pierwsze sukcesy. Zatrzymali kilku groźnych przestepców. Konwojowali ich też do prokuratury i aresztu. Jak nas zapewnił nadkomisarz Marian Raczkowiak, naczelnik Sztabu w KWP w Poznaniu, specjalistyczne szkolenia specpolicjantów będą kontynuowane.

Autor artykułu: ART, JAZ, NETA