Archive for September, 2003

Kot zarażony wścieklizną

Monday, September 29th, 2003

Służby sanitarne wykryły kolejny przypadek wścieklizny w Kaliszu. Tym razem znaleziono martwego kota na terenie jednej z posesji w Piwonicach. Zwierzę było zarażone. Wcześniej bawiło się z nim kilkoro dzieci. Doszło nawet do pogryzień i zadrapań. Teraz dzieci muszą zostać zaszczepione.. – Szczepionka podawana dzieciom nie jest w 100 procentach obojętna dla zdrowia – mówi Jacek Sośnicki, lekarz weterynarii. – W tym przypadku sytuacja jest jeszcze o tyle skomplikowana, że wściekliznę wykryto u zwierzęcia domowego. Właściciele powinni więc pomyśleć nie tylko o szczepieniu psów, ale i kotów.
Kilka tygodni temu pracownicy jednej z hurtowni przy ulicy Noskowskiej znaleźli martwego lisa zarażonego wściekizną.. Wcześniej chory lis dostał się do mieszkania przy Częstochowskiej.

Autor artykułu: AND

Ratuszowa rewolucja

Monday, September 29th, 2003

W kaliskim ratuszu szykują się niebawem wielkie zmiany. Część wydziałów, zastąpią nowe,
o zmienionych kompetencjach. Pod niepewnymi jutra urzędnikami trzęsą się stołki.

Choć nikt poza autorami projektu nie zna jeszcze szczegółów reorganizacji UM, od dawna tajemnicą poliszynela jest jest to, że z Ratusza mają zniknąć wydziały Spraw Mieszkaniowych i Rozwoju Gospodarczego. Rewolucyjne zmiany nie ominą też Wydziału Ochrony Środowiska.

Część zadań Wydziału Rozwoju Gospodarczego ma przejąć Biuro Obsługi Interesantów, w którym będzie m.in. okienko dla przedsiębiorców. Natomiast promocja miasta i współpraca z zagranicą zostanie przypisana do prezydenckiej kancelarii.
Ze zmianami liczy się też naczelniczka Wydziału Spraw Mieszkaniowych, Marzena Wojterska. Część jej zadań miałaby bowiem przejść do Biura Obsługi Interesantów i Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Zupełnie od podstaw zostanie utworzone Biuro Obsługi Interesantów, które mieścić się będzie w gmachu przy ul. Kościuszki. W jednej sali, bez bieganiny po piętrach ratusza, będzie można zapłacić podatek, złożyć wniosek o prawo jazdy, czy pozwolenie na budowę domu.
Zmiany strukturalne mają swe koszty, ale najważniejszy jest cel – twierdzi szef prezydenckiej kancelarii Ryszard Bieniecki. – Urząd ma być przede wszystkim skuteczny w działaniu i przyjazny dla mieszkańców miasta.

Nie będzie polowania

Na początku swojej kadencji prezydent Pęcherz dał naczelnikom ratuszowych wydziałów sto dni, podczas których byli bacznie obserwowani. Wielu z nich strach zajrzał w oczy. Stało się bowiem jasne, że zmiana struktury organizacyjnej pociągnie za sobą zwolnienia.
Plan reorganizacji dojrzał ostatecznie podczas wakacyjnych miesięcy. A ubiegłotygodniowa sesja RM nie pozostawiła wątpliwości co do tego, że zmiany nadciągają nieuchronnie.

- Nowy regulamin organizacyjny UM zamierzam wprowadzić z końcem października – oświadczył Janusz Pęcherz.
Ryszard Bieniecki, który o planach przyszłych zmian w Ratuszu mówi bardzo ogólnie, podkreśla, że reorganizacja to nie polowanie, podczas którego tropi się zwierzynę na odstrzał.

Słowa te nie działają jednak uspokajająco. Ratusz przypomina wulkan, który lada chwila wybuchnie.

Miękkie lądowanie

Wśród wielu niewiadomych i wątpliwości dotyczących zmian w UM jedno przynajmniej stało się jasne. Zatrudnienie w urzędzie ograniczone zostanie o 10 procent. Dzisiaj w Ratuszu pracuje około 350 osób. Wymówienie z pracy otrzyma więc 35 osób. Teraz wszystkich dręczy kwestia: kto znajdzie się w tej grupie?

Ryszard Bieniecki zapewnia, że dla większości zwalnianych urzędników utrata pracy nie będzie tragedią, lecz miękkim lądowaniem.

- Zamierzamy rozstać się z osobami, które nabyły już prawa emerytalne lub mogą skorzystać z zasiłków przedemerytalnych – mówi szef prezydenckiej kancelarii. – Wytypowaliśmy już około 25 takich osób. Niestety, poza nimi także 10 innych pracowników musi liczyć się z odejściem.
Działające w Ratuszu związki zawodowe zaapelowały do prezydenta o to, aby redukcja zatrudnienia odbyła się bez ludzkich tragedii.

- Prezydent zapewnił, że gdy ostateczna lista osób wytypowanych do zwolnienia będzie gotowa, poprosi związki zawodowe o konsultacje, co daje nam szansę na obronę praw pracowniczych – mówi Janusz Sibiński, przewodniczący NSZZ Pracowników Urzędu Miejskiego w Kaliszu.
Robert Lis, szef NSZZ „Solidarność” w UM, zgadza się, że struktura urzędu wymaga uporządkowania.

- Nikt nie chce jednak zwolnień, zwłaszcza, że o pracę coraz trudniej – mówi.

Wykształcenie i kompetencje

Ratuszowa kadra została także prześwietlona pod kątem wykształcenia i kompetencji. 60 procent zatrudnionych ma dyplomy wyższych uczelni. Pozostali urzędnicy mają wykształcenie licencjackie lub średnie.

- Struktura wykształcenia urzędników nie zawsze odpowiada zakresowi wykonywanych przez nich zadań – mówi R. Bieniecki. – Dlatego prezydent zachęca pracowników do podejmowania studiów kierunkowych. Wiele osób studiuje, na przykład historię, czy pedagogikę. Niestety, nie są to kierunki szczególnie przydatne do pracy w administracji samorządowej. Potrzebujemy fachowców w dziedzinie rachunkowości czy zarządzania funduszami europejskimi.

- Zmiany, które planowane są w przyszłym miesiącu, mają doprowadzić do tego, by w Ratuszu raz na zawsze skończyć z pozorowanym działaniem czy zwykłą fikcją – dodaje stanowczo prezydent Janusz Pęcherz.

Wojciech
Bachor
wiceprzewodniczący RM

Już kilka lat temu proponowałem pewne zmiany restrukturyzacyjne, które miały usprawnić zarządzanie komunalnymi zasobami mieszkaniowymi. Chciałem zlikwidować Wydział Spraw Mieszkaniowych UM oraz MZBM, aby niepotrzebnie nie dublować zadań i kompetencji. W ich miejsce proponowałem powołanie nowej jednostki sprawnie zarządzającej budynkami i ponoszącej za nie całkowitą odpowiedzialność. Zaniechanie zmian doprowadziło do całkowitego krachu w gospodarce mieszkaniowej miasta.

Autor artykułu: Daria KUBIAK

Amfetamina w plecaku

Saturday, September 27th, 2003

Osiemnastoletniego ucznia posiadającego przy sobie narkotyki zatrzymali policjanci
podczas nalotu na Technikum Hotelarskie w Kaliszu.

Chłopak natychmiast trafił na komisariat policji, gdzie został przesłuchany. Uczeń nie sprawia kłopotów wychowawczych i pochodzi z tzw. dobrego domu. Kiedy pojawiliśmy się w szkole, dyrektor właśnie informował o wszystkim matkę zatrzymanego ucznia. Kobieta była zszokowana tym, co się stało. Nie mogła uwierzyć, że jej dziecko ma coś wspólnego z narkotykami.

Pies wywąchał

Akcję przeprowadzono w porozumieniu z dyrekcją Zespołu Szkół Gastronomiczno-Hotelarskich w Kaliszu, gdzie już kilkakrotnie w ostatnim czasie przyłapywano nastolatków na handlu narkotykami. W czwartek przed południem w szkole pojawił się policjant z psem przeszkolonym do wykrywania narkotyków. Zarówno uczniowie, jak i nauczyciele byli tym kompletnie zaskoczeni.
- O przeprowadzenie takiej kontroli poprosiłem komendanta policji – wyjaśnia dyrektor Tomasz Kwinta. – O terminie akcji wiedziałem tylko ja i przewodnik psa. Wytypowałem losowo dwie klasy Technikum Hotelarskiego. Ku zaskoczeniu moim i nauczycieli okazało się, że jeden z uczniów miał przy sobie porcję narkotyku. Nie wiem jaki był to narkotyk. Wykażą to dopiero policyjne ekspertyzy.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że była to amfetamina. Policja nie udziela bliższych szczegółów na temat zatrzymania 18-latka. Sprawa jest rozwojowa i niewykluczone, że uda się zatrzymać osoby, które sprzedały chłopakowi narkotyki.

Za wcześnie na sankcje

Dyrekcja szkoły nie chce się na razie wypowiadać na temat kary, jaką poniesie zatrzymany uczeń.
- Decyzja musi być wyważona – dodaje Tomasz Kwinta. – Podejmie ją Rada Pedagogiczna, ale najpierw musimy poczekać na wyniki policyjnego śledztwa. Pośpiech nie jest tutaj wskazany. Jestem przekonany, że zatrzymany uczeń nie jest dilerem. Moim zdaniem kupił narkotyki na własny użytek.
Okazuje się, że to nie pierwszy uczeń szkoły, który ma coś wspólnego z narkotykami.
- Mieliśmy kilka ewidentnych przypadków zażywania narkotyków w szkole. Jeden z uczniów trafił nawet z tego powodu do szpitala – dodaje dyrektor Kwinta. – Dilerzy pojawiali się także przed szkołą. Jednego z nich osobiście przegoniłem. Później otrzymywałem nawet pogróżki. Ale kiedy dilerzy się przestraszyli, zaraz pojawili się w… szkole. Jednym z nich okazał się uczeń naszej szkoły.
Większość dyrektorów kaliskich szkół średnich i gimnazjalnych nie chce się wypowiadać na temat problemu narkotyków w podległych im placówkach. Twierdzą, że może to tylko zaszkodzić wizerunkowi szkoły.
- Nie można się zachowywać w ten sposób i udawać, że nie ma problemu. Przecież dotyczy on wszystkich szkół i dyrektorzy muszą zdawać sobie z tego sprawę – uważa Tomasz Kwinta. – Podjąłem zdecydowane działania i podobne kontrole będą przeprowadzane regularnie. Jestem przekonany, że spowoduje to, iż uczniowie będą się po prostu bali mieć przy sobie narkotyki.

Gimnazjalista dilerem

Na początku września policja zatrzymała ucznia jednego z kaliskich gimnazjów, który sprzedawał narkotyki w szkole. 15-latek wraz z dwoma kolegami z klasy został nakryty przez jednego z nauczycieli, gdy podczas przerwy rozdzielał działki amfetaminy w szkolnej ubikacji. Chłopak na terenie szkoły, w szybie wentylacyjnym sali gimnastycznej, ukrył 14 gramów narkotyku. Policja ustaliła, że miał on do czynienia ze środkami odurzającymi już od trzech lat. Wraz z nastoletnim dilerem wpadli również jego dwaj dorośli dostawcy. Postanowieniem sądu trafili oni na trzy miesiące do aresztu. Natomiast uczniowie mają za karę zostać przeniesieni do innych placówek oświatowych.

Surowe kary

podinsp. Roman Szeląg
Sekcja Prewencji KMP w Kaliszu

Pies specjalnie wyszkolony do wykrywania narkotyków jest w naszej komendzie od kilku tygodni. Prowadziłem już rozmowy z dyrektorami kaliskich szkół średnich i wszyscy zgodzili się, aby w ich placówkach prowadzić podobne kontrole. Osobom uzależnionym od narkotyków oczywiście będziemy chcieli pomóc. Natomiast pozostali uczniowie mogą być pewni, że będą surowo karani. Posiadanie narkotyków to przecież przestępstwo.

Autor artykułu: Andrzej KURZYŃSKI

Rodzinny obowiązek

Thursday, September 25th, 2003

Rozpoczęto wczoraj odnawianie przydrożnej kapliczki przy ul. Częstochowskiej w Kaliszu. Prace w całości finansuje Teresa Bednarczyk, córka fundatora. Kapliczka pobudowana została w 1946 roku przez Władysława Migasiewicza. – Ojciec chciał w ten sposób podziękować Bogu za szczęśliwy powrót do domu z wojennej zawieruchy – mówi Teresa Bednarczyk. Jeszcze około 20 lat temu temu figurka Najświętszej Marii Panny stała w zupełnie innym miejscu. W trakcie przebudowy ulicy Częstochowskiej przesunięto ją o kilkanaście metrów. Prace realizuje trzyosobowa ekipa. – Całą powierzchnię ścian wygładzimy i zagruntujemy odpowiednimi materiałami – mówi Józef Kurek, kierownik robót. – Podstawę obłożymy kamieniem do wysokości 30 centymetrów, a figurę NMP pomalujemy specjalnymi farbami. Ponadto zrobimy też wylewkę wokół kapliczki.

Autor artykułu: JAZ

Naciągacz z Polsatu

Thursday, September 25th, 2003

Dwie kaliszanki zostały naciągnięte na kilkaset złotych przez mężczyznę podającego się za przedstawiciela telewizji Polsat. Oszust pojawił się w mieszkaniu 76-letniej kobiety pod pozorem wręczenia nagród z okazji… 10-lecia stacji.
- Sprawca poinformował kobietę, że wygrała nagrody – mówi podinsp. Barbara Buśkiewicz z KMP w Kaliszu. – Był to mikser, czajnik oraz zegar. Oszust oznajmił, że nagrody mają wartość 190 zł. Jednocześnie powiedział, że jej sąsiadka również otrzymała nagrody, ale o mniejszej wartości. Poprosił, żeby jednak o tym nie informować.
Mężczyzna powiedział kobiecie, że jeśli da pieniądze na niepełnosprawne dzieci, to jej nazwisko jeszcze tego samego dnia zostanie podane na antenie, a dodatkowe podziękowanie przyniesie listonosz. Kaliszanka postanowiła przekazać 280 zł. Po wyjściu oszusta kobieta odwiedziła sąsiadkę, która podarowała mężczyźnie 170 zł. Okazało się, że otrzymała ona takie same… nagrody, które na bazarze można kupić za kilkadziesiąt złotych.

Autor artykułu: AND

Nowe zarzuty

Thursday, September 25th, 2003

Pojawiły się nowe fakty w śledztwie przeciwko grupie przestępczej, która dokonywała włamań i kradzieży w powiecie kępińskim. Bandyci na swoim koncie mogą mieć także liczne włamania do samochodów oraz handel narkotykami. Po rozbiciu szajki przez policję, pięcioro jej członków czeka w areszcie na rozpoczęcie procesu. Mężczyźni, mieszkańcy podkępińskich miejscowości, wpadli na początku tego roku po serii groźnych napadów, m.in. w Bralinie i Kepnie.

Autor artykułu: ART

Nielegalne lekcje

Tuesday, September 23rd, 2003

Rodzice 14 uczniów gimnazjum w Kakawie Starej, które nielegalnie działa od 1 września,
mogą zapłacić po 5000 zł kary za to, że ich dzieci nie realizują obowiązku szkolnego.

Wczoraj minął termin wyznaczony rodzicom przez władze oświatowe i samorząd gminy na to, aby zmienili swoją decyzję i nie posyłali dzieci do gimnazjum w Kakawie, które powołało społeczne stowarzyszenie, z pominięciem obowiązującego prawa. Stało się jednak inaczej.

Uczniowie nadal nieobecni

- W poniedziałek ani jeden z uczniów z Kakawy – formalnie przypisanych do naszego gimnazjum – nie pojawił się w szkole – powiedział Wiesław Kopyciński, dyrektor Gimnazjum w Woli Droszewskiej. – Traktujemy tych uczniów jako nieobecnych.

Upomnienia dyrektora gimnazjum wysłane dwukrotnie do rodziców uczniów z Kakawy nie odniosły żadnego skutku. Podobnie jak ostrzeżenie wójta Godziesz Józefa Podłużnego.

- Prawo nakazuje mi sięgnąć po przepisy o nierealizowaniu przez uczniów obowiązku szkolnego – oświadczył J. Podłużny na spotkaniu z rodzicami, z udziałem przedstawicielki Kuratorium Oświaty, które odbyło się w siedzibie gminy. – Niedopełnienie obowiązku szkolnego przewiduje nałożenie na rodziców uczniów kar finansowych w wysokości co najmniej 5 tys. zł.

Argumenty rodziców

Zdaniem lidera Stowarzyszenia na Rzecz Edukacji Dzieci i Młodzieży w Kakawie Starej Zbigniewa Spychały, pełniącego jednocześnie funkcje przewodniczącego Komisji Oświaty Rady Gminy w Godzieszach, szkoła działa zgodnie z prawem. Fakt, że do rozpoczęcia roku szkolnego stowarzyszenie nie uzyskało zgody wójta na prowadzenie placówki nie jest dla niego żadną przeszkodą.

- Mamy zgodę sądu, wpis do rejestru i zatwierdzony statut szkoły oraz pozytywną opinię Kuratorium Oświaty – mówił Z. Spychała. – Władze gminy muszą się z tym pogodzić.
A członkowie stowarzyszenia ufają swojemu liderowi bez zastrzeżeń.

Powodów walki mieszkańców Kakawy o zachowanie gimnazjum jest co najmniej kilka. Oficjalnie rodzice mówią, że powołali je do życia po to, aby uchronić dzieci przed uciążliwymi dojazdami. Z kolei w prywatnych rozmowach często pada argument, że nauczyciele w Woli Droszewskiej źle uczą, w dodatku uczniowie pierwszych klas gimnazjalnych są źle traktowani. Dzieci spoza Woli są narażone na przykrości i szykany.

Wójt na prawie

Wójt gminy wydał oficjalną decyzję, w której odmówił stowarzyszeniu zgody na prowadzenie gimnazjum. W uzasadnieniu odmowy powołuje się m.in. na brak dokumentów potrzebnych do udzielenia zgody na prowadzenie szkoły. Ponadto na brak opinii straży pożarnej oraz sanepidu o stanie budynku. Dokumenty te doręczone zostały dopiero 10 września, kiedy w szkole rozpoczęła się nauka. Los gimnazjum został więc przesądzony. Lekcje prowadzone są tam nielegalnie.

Uczestnicząca w spotkaniu z rodzicami przedstawicielka Kuratorium Oświaty Małgorzata Kasprzycka też nie pozostawiła rodzicom żadnych złudzeń.

- To, co dzieje się w Kakawie jest anarchią – stwierdziła.
Dlatego też odrzuciła skierowany do niej apel stowarzyszenia o objęcie gimnazjum w Kakawie Starej nadzorem pedagogicznym.

Uświadomiła także rodzicom, że upierając się przy swoim, narażają dzieci na dodatkowe stresy.

- Uczniowie uczęszczający do nielegalnej szkoły, chcąc uzyskać promocję do następnej klasy będą musieli zdawać egzaminy z każdego przedmiotu przed specjalnie powołaną komisją.

Lider stowarzyszenia zapowiedział, że będzie ono odwoływać się do wojewody oraz do sądu.

- Powołanie szkoły kosztowało nas tyle trudu i zabiegów, że teraz nie zrezygnujemy z gimnazjum – skwitował Z. Spychała.

Autor artykułu: Daria KUBIAK

Z aresztu na rower

Tuesday, September 23rd, 2003

Rajd rowerowy i festyn dla pracowników służb mundurowych i ich rodzin zorganizowano w miniony weekend w Ostrowie Wielkopolskim. Uczestnicy wyruszyli spod komendy policji, a następnie bocznymi trasami, przez Radłów dotarli do Michałkowa. Na lotnisku Aeroklubu Ostrowskiego odbył się rodzinny piknik dla wszystkich uczestników imprezy. W programie znalazło się wiele konkursów, zabaw i innych niespodzianek. Były pokazy specjalistycznego sprzętu i loteria fantowa. Dodatkową atrakcją był występ chóru męskiego „Echo”. Organizatorami rajdu na pożegnanie lata były związki zawodowe, działające przy policji, straży pożarnej, areszcie śledczym oraz wojsku. Po raz pierwszy udało się w Ostrowie Wlkp. przygotować wspólny rajd dla wszystkich czterech służb mundurowych.

Autor artykułu: MWE

Przyjechał mammobus

Tuesday, September 23rd, 2003

Blisko 200 mieszkanek gminy Ceków Kolonia skorzystało w miniony weekend z bezpłatnych badań mammograficznych i cytologicznych. Badania odbyły się w Cekowie po raz pierwszy. Ich przeprowadzenie było możliwe dzięki pomocy Urzędu Marszałkowskiego, który sfinansował przyjazd mammobusu. Swój czas poświęcili również specjaliści z Poznania – Małgorzata Adamczak z poznańskiego Ośrodka Profilaktyki i Epidemii Nowotworów oraz Marek Zwierzyński, ginekolog. – Liczyliśmy, że zainteresowanie będzie znacznie większe. Część kobiet nie mogło skorzystać z badań ze względów zdrowotnych. Ale niewykluczone, że właśnie dla nich zostaną one przeprowadzone ponownie – mówi Halina Kwoecińska, sekretarz UG w Cekowie Kolonii.

Autor artykułu: AND

Wypłata w Wagonie

Saturday, September 20th, 2003

Pracownicy Fabryki Wagon otrzymali zaległe wynagrodzenia za lipiec i sierpień.
Na początku tygodnia syndyk masy upadłości Fabryki Wagon Elżbieta Kosewska – Kędzior podpisała wszystkie dokumenty, które pozwoliły uruchomić wypłatę pieniędzy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. W czwartek pieniądze przelano na konto Wagonu, a następnie rozdysponowane na rachunki pracowników.
- Pracownicy otrzymali wyrównanie za lipiec, gdyż wcześniej odebrali 450 zł zaliczki, a także pensję za sierpień – mówi Przemysław Klimek, rzecznik Wagony. – Wynagrodzenie za czas protestu obliczono według stawek za tzw. postojowe.
Podczas spotkania związkowców z syndykiem omówiono także sprawę wypłaty zaległych premii jubileuszowych, środków z kasy zapomogowo-pożyczkowej, składek związkowych oraz funduszu świadczeń socjalnych. Elżbieta Kosewska – Kędzior zapewniła, że po wyjaśnieniu wszelkich kwestii formalnoprawnych poinformuje związki zawodowe o trybie, w jakim uregulowane zostaną te należności.

Autor artykułu: BIN