O eliminację z grona pracodawców kryminalistów, łamiących prawo pracy zaapelowali wczoraj uczestnicy walnego zebrania delegatów Regionu Wielkopolska Południowa Solidarność.
Związkowcy zwrócili się do przedsiębiorców i menedżerów o przyjęcie „Etycznego kodeksu pracodawcy”. Ich zdaniem w ostatnim czasie wzrosła liczba patologicznych zjawisk: niewypłacania wynagrodzeń oraz stosowania wobec pracowników terroru psychicznego. Jeszcze przed przyjęciem uchwały w tej sprawie, kwestię opóźnień w wypłacie pieniędzy za pracę poruszył w swoim wystąpieniu przewodniczący Komisji Krajowej Solidarności, Janusz Śniadek. Gość zebrania zapowiedział akcję plakatową, zaplanowaną na czwartek, 25 września, która ma uświadomić ludziom wagę i skalę tego problemu.
Modlitwa na początek
Zebranie w pleszewskiej restauracji rozpoczęło się od wysłuchania z taśmy hymnu Solidarności oraz wspólnej modlitwy z miejscowym proboszczem, ks. Krzysztofem Grobelnym. Bohaterem obrad był jednak inny ksiądz, kapelan strajkujących pracowników ostrowskiego Wagonu a od niedawna diecezjalny duszpasterz robotników, Bogdan Tyc.
Duchowny przyznał, że bardzo brakuje mu dawnego dreszczyku, który wywoływało u niego słowo „solidarność” i życzył delegatom, aby zebranie było początkiem nowego, ale zarazem starego związku, tego z początku lat 80.
- Trzeba zacząć od początku, uderzyć się w piersi i skupić siły wokół idei, jaką są prawa robotnika – apelował ks. Bogdan.
Zdjąć polityczną gębę
Z tymi słowami konweniowało wystąpienie Janusza Śniadka, który przypomniał swoją wizytę w Ostrowie i Ogólnopolski Dzień Solidarności, będący wyrazem jedności i solidarności ludzi pracy.
- Ostrowscy robotnicy przekonali nas, że można z powodzeniem i warto walczyć o miejsca pracy – stwierdził szef Solidarności. – To jest dobry kierunek pod warunkiem, że dbać będziemy o dobro wspólne a nie osobiste interesy.
Śniadek przypomniał, że w wielu innych miejscach w Polsce powstały i powstają nowe punkty zapalne, z których wygaszeniem rząd nie może sobie poradzić a Solidarność nie chce. Tymczasem zdesperowani robotnicy, ulica, opinia publiczna – domagają się zmian.
- Związek ma pomagać pracownikom, a nie mieszać się do polityki – podkreślił szef Solidarności. – Miller zmienia członków rządu, bo chce ratować siebie, a nie Polskę. My za karuzelę stanowisk nie będziemy odpowiadać.
Według niego akcja plakatowa ma być jednym z elementów zdejmowania ze związku „gęby politycznej”. Ma ona spowodować, że Solidarność kojarzyć się będzie z walką o prawo do płacy.
Delegaci grożą rządowi
Piątkowe zebranie przyjęło kilka uchwał. Najważniejsza dotyczyła wspomnianych na początku patologicznych zjawisk. Kolejna zobowiązała Zarząd Regionu do powołania Regionalnego Funduszu Pomocy Bezrobotnym Członkom NSZZ Solidarność. Ostatnia to stanowisko delegatów w sprawie sytuacji w kraju i w regionie. Uczestnicy zebrania zaprotestowali przeciwko polityce społeczno-ekonomicznej koalicji SLD-UP-PSL oraz zagrozili, że w przypadku kontynuowania liberalnego kursu polityki sięgną po „wszelkie dostępne środki nacisku”. Delegaci wysłali także życzenia do Ojca Świętego z okazji 25-lecia pontyfikatu.
Autor artykułu: Mariusz KURZAJCZYK